Trwa ograniczanie powierzchni użytków rolnych o niekorzystnych przyrodniczych warunkach prowadzenia produkcji, postępuje wzrost plonów oraz wydajności jednostkowych zwierząt i rośnie efektywność produkcji spowodowana w znaczącym stopniu stosowaniem jakościowo lepszych środków produkcji [2] i [3]. Zarysowuje się ponadto specjalizacja polskiego rolnictwa. Jest prawdopodobne, że w produkcji roślinnej będą to przede wszystkim zboża (z rosnącym znaczeniem kukurydzy uprawianej na ziarno), rośliny oleiste (głównie rzepak) i sadownictwo. W produkcji zwierzęcej zahamowany został ostatnio spadek pogłowia bydła notowany od wielolecia, a od kilku lat postępuje jego niewielki wzrost, który obejmuje jednak tylko bydło rzeźne. Chów drobiu rzeźnego zastępuje w pewnym stopniu chów trzody chlewnej, a na znaczeniu traci nadal chów koni i owiec [3].
W efekcie zachodzących przemian, a także w wyniku wzrostu subwencjonowania gospodarstw rolnych w 2004 roku i w latach następnych, wzrosły istotnie dochody ludności rolniczej i wzrósł około dwunastokrotnie udział gospodarstw zdolnych do konkurowania z gospodarstwami rolnymi innych krajów unijnych (udział produkcji rolniczej z takich gospodarstw sięga obecnie 50-60% łącznej krajowej wartości produkcji pochodzenia rolniczego) [3].

Poprawa efektów w produkcji rolniczej stała się możliwa również dzięki stosowaniu środków produkcji, których rolę zaczęto doceniać w dużej części krajów świata [1] i [5]. Chodzi o nowe odmiany roślin uprawnych wytwarzanych z wykorzystaniem inżynierii genetycznej (rośliny GMO). W Polsce trwają prace nad powstaniem takich odmian, ale z powodu ograniczeń prawnych ich uprawa jest zakazana. W produkcji zwierzęcej (głównie w chowie drobiu oraz trzody chlewnej) są jednak stosowane pasze zawierające importowaną śrutę sojową, która jest produkowana z nasion soi GMO. W obrotach handlowych na rynku światowym udział śruty tego rodzaju wynosi bowiem około 90%, a tzw. śruta non GMO jest dużo droższa i mało dostępna.
Śruta sojowa umożliwia stosowanie optymalnych dawek pokarmowych, a to zapewnia najmniejszy koszt jednostkowy pozyskiwania produktów

zwierzęcych [5]. Śruta ta jest trudno zastępowalnym komponentem paszowym. Z punktu widzenia wartości żywieniowej w chowie broilerów drobiowych oraz prosiąt i warchlaków można ją zastąpić śrutą non GMO, ale nie można jej zastąpić nasionami roślin strączkowych i śrutą rzepakową oraz słonecznikową, a substytutami mogą być wyłącznie gluten kukurydziany, mączka rybna, mleko w proszku lub serwatka suszona, które są dużo droższe i dostępne na rynku w niewielkich ilościach. Nieco większe możliwości substytucji są w paszach dla tuczników i drobiu nieśnego, a jeszcze większe w przypadku bydła.
Oszacowano na podstawie norm żywieniowych dla zwierząt i cen poszczególnych pasz, że zastąpienie śruty sojowej GMO śrutą non GMO lub innymi paszami skutkuje wzrostem kosztów pasz dla drobiu i trzody chlewnej o 3-17% [6]. Liczby te pozwalają ocenić znaczenie śruty GMO dla polskiego rolnictwa.

Okazuje się, że dochody rolnictwa bez dostępu do śruty sojowej GMO byłyby przed akcesją mniejsze o 5%, po akcesji natomiast o 3% (przede wszystkim z powodu wzrostu dochodów z tytułu dopłat). Łączne dochody przedsiębiorców rolnych liczone w cenach stałych (z 2009 roku) byłyby więc w latach 1999-2009 mniejsze o około 6,8 mld zł, co mniej więcej odpowiadało wartości inwestycji realizowanych w rolnictwie w czasie dwóch lat. Byłaby to zatem kwota znacząca, która w dużym stopniu przesądzałaby o mniejszym zakresie i tempie adaptacji rolnictwa do zmieniających się warunków gospodarowania.

Brak dostępu do pasz wytworzonych z udziałem śruty sojowej GMO byłby szczególnie dotkliwy dla gospodarstw specjalizujących się w chowie drobiu i trzody chlewnej. Szacuje się, że dochody tych gospodarstw byłyby bowiem wtedy mniejsze w obu porównywanych pięcioleciach, odpowiednio o około 20 i 8%. Jest prawdopodobne, że w takiej sytuacji wzrosłoby tempo spadku krajowej produkcji żywca wieprzowego w stosunku do tempa obserwowanego w rzeczywistości i zmalałoby tempo wzrostu produkcji żywca drobiowego.
Dopuszczenie do uprawy w Polsce roślin GMO skutkowałoby natomiast znikomym wzrostem dochodów, bo odpowiednio o 7 i 12 mln zł w obu porównywanych pięcioleciach. Możliwa byłaby bowiem jedynie uprawa na ziarno kukurydzy GMO.

Projekcja na 2013 rok sporządzona z wykorzystaniem metodyki wykorzystanej w opracowaniu [3] wskazuje na podobny spadek dochodów przedsiębiorców rolnych, w razie zakazu stosowania w żywieniu zwierząt pasz z udziałem śruty sojowej GMO, jak w pięcioleciu 2005-2009. Wizja4 na 2030 rok dostarcza natomiast informacji, że spadek dochodów mógłby być wtedy nawet około dwukrotnie większy w porównaniu do sytuacji z pięciolecia będącego punktem odniesienia. Skutki te byłyby zatem w 2030 roku jeszcze bardziej dotkliwe dla krajowych producentów rolnych specjalizujących się w chowie drobiu i trzody chlewnej, niż w latach 1999-2003 i 2005-2009.

Uchylenie zakazu uprawy roślin GMO i przedłużenie obecnej sytuacji polegającej na imporcie śruty sojowej GMO skutkowałoby natomiast w latach 2013 i 2030 wzrostem wartości dochodów polskich przedsiębiorców rolnych liczonych w cenach stałych z 2009 roku odpowiednio o około 18 i 120 mln zł. W tym ostatnim przypadku nastąpiłby wzrost dochodów przedsiębiorców rolnych o około 0,5%. Byłyby to dochody z uprawy roślin GMO: kukurydzy uprawianej na ziarno, rzepaku, ziemniaków przemysłowych i ewentualnie innych upraw.


Szacując kwotę dochodów wynikającą z uprawy w polskim rolnictwie roślin GMO w latach 2013 i 2030 posłużono się informacjami zaczerpniętymi z opracowań [7], [2] i [3]. Uwzględniono poza tym podobne tempo zmian powierzchni uprawy jak swego czasu w przypadku uprawy kukurydzy na ziarno i przyjęto, że rośliny te będą uprawiane przede wszystkim w gospodarstwach o powierzchni większej od średniej krajowej.
Korzystnie należy ocenić perspektywy rozwoju rolnictwa w dalszej perspektywie (po 2030 roku) z punktu widzenia ekonomicznych warunków gospodarowania. Polska ma od 2003 roku dodatnie i rosnące saldo handlu zagranicznego produktami rolno-żywnościowymi, a to oznacza, że zaczęła ona brać udział w światowym podziale pracy w dostarczaniu produktów tego rodzaju. Może zatem z tego tytułu czerpać dodatkowe profity, tym bardziej że rysuje się koniunktura na produkty rolno-żywnościowe w skali świata.

Liczba ludności w krajach rozwiniętych przestała co prawda rosnąć i istnieje możliwość ograniczenia konsumpcji żywności na osobę na przykład w wyniku upowszechnienia się mody na szczupłą sylwetkę i ze względów zdrowotnych. W krajach rozwijających się żyje jednak więcej ludzi niż w rozwiniętych, a poza tym stale rośnie tam liczba ludzi. Rosną też dochody z powodu globalizacji gospodarki światowej. W sumie popyt na żywność zwyżkuje i zjawisko to będzie trwało nadal. Przykładowo, popyt na zboże może do 2050 roku wzrosnąć o około 36%, a na mięso aż o około 86%. Nie można też wykluczyć wzrostu popytu na surowce pochodzenia rolniczego służące produkcji biopaliw i innych dóbr nieżywnościowych.

Tymczasem możliwości wzrostu podaży produktów pochodzenia rolniczego są ograniczone w skali globu. Możliwości poszerzenia obszarów uprawnych są bowiem w zasadzie wyczerpane, bo prowadziłoby to do znaczącego ograniczenia powierzchni tropikalnych lasów deszczowych i w efekcie powiększenia globalnego efektu cieplarnianego. Ograniczone są też zasoby wody do nawodnień (obecnie 70% wody zużywanej przez ludzkość pochłania nawadnianie upraw), a zdaniem specjalistów łatwo dostępne zasoby wody kurczą się. Ponadto intensywne nawadnianie upraw w strefach subtropików i tropiku prowadzi do zasolenia gleb i w efekcie do zarzucania produkcji rolniczej, a erozja gleb powodowana prymitywnymi technikami uprawy roli obejmuje około 30% powierzchni gruntów rolnych.

Jest zatem bardzo prawdopodobny wzrost cen produktów rolno-żywnościowych na rynkach światowych, a to pozwoliłoby polskiemu rolnictwu i przemysłowi spożywczemu rozwijać produkcję z przeznaczeniem na eksport i przyczyniać się do poprawy krajowego salda całego krajowego handlu zagranicznego.

Rozsądnym rozwiązaniem w tej sytuacji będą zatem innowacje sprzyjające doskonaleniu sposobów pozyskiwania w rolnictwie polskim produktów pochodzenia rolniczego. W produkcji zwierzęcej będą to głównie rasy zwierząt i krzyżówki międzyrasowe zwierząt odpornych na choroby oraz pasożyty i lepiej niż dotąd wykorzystujących pasze. Celowy jest zatem dalszy import pasz zawierających trudne do zastąpienia składniki, których nie można produkować w kraju. W produkcji roślinnej natomiast chodzi o nowe odmiany roślin uprawnych odpornych na suszę, choroby oraz szkodniki, które umożliwią ograniczenie zużycia nawozów mineralnych i środków ochrony roślin w przeliczeniu na jednostkę wagową produktów. W tej sytuacji pożądany jest kontynuowanie importu śruty sojowej GMO i dopuszczenie do uprawy roślin GMO. Pozwoliłoby to kontynuować rolnictwu korzystne trendy rozwojowe, które zostały zapoczątkowane w 1990 roku w wyniku zmiany ustroju społeczno-gospodarczego, a następnie członkostwa w Unii Europejskiej.

Informacja pochodzi z Forum Debaty Publicznej w sprawie GMO, które odbyło się 8 lutego w Pałacu Prezydenckim.

Literatura
1. Dzwonkowski W., Hryszko K.: Raport o sytuacji na światowym rynku pasz wysokobiałkowych ze szczególnym uwzględnieniem produkcji roślin GMO, IERiGŻ-PIB, Program Wieloletni 2011-2014, nr 22, Warszawa 2011.
2. Józwiak W.: Konkurencyjność oraz postęp w polskim rolnictwie i projekcja średnioterminowa, tekst referatu wygłoszony na konferencji międzynarodowej nt. „Konkurencyjność gospodarki żywnościowej w warunkach globalizacji i integracji europejskiej", IERiGŻ-PIB, Pułtusk, 5-7.12.2011 r.
3. Józwiak W., Mirkowska Z.: Trendy w rolnictwie polskim (lata 1990-2009) i próba projekcji na 2013 rok, w opracowaniu zbiorowym pt. „Procesy zachodzące w rol-nictwie polskim w latach 1990-2009, projekcje na 2013 rok i pożądana wizja rolnictwa w 2020 roku - zagadnienia wybrane, IERiGŻ-PIB, Program Wieloletni 2011-2014, nr 21, Warszawa, 2011.
4. Polska wieś 2025. Wizja rozwoju, praca zbiorowa pod red. J. Wilkina, Fundusz Współpracy, Warszawa 2005.
5. Seremak-Bulge J.: Koszty i efektywność upraw roślin GMO, bilans ekonomiczny związany z uprawą roślin transgenicznych, IERiGŻ-PIB, maszynopis, Warszawa, 15.07.2008 r.
6. Seremak-Bulge J., Hryszko K.: Ekonomiczne skutki potencjalnego zakazu stosowania genetycznie zmodyfikowanych roślinnych surowców paszowych ze szczególnym uwzględnieniem śruty sojowej, Zakład Badań Rynkowych IERiGŻ-PIB, maszynopis.
7. Zieliński M.: Ekonomiczne skutki zakazu uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych w gospodarstwach zbożowych, Zagadnienia Ekonomiki Rolnej, nr 4, 2009.