Śledztwo to wynik filmu opublikowanego przez obrońców zwierząt z organizacji "V-Gun dla zwierząt" – donosi Polsat News. Na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu widać świnię ze sparaliżowanymi tylnymi nogami, która siedzi w klatce na betonowej posadzce. W boksie nie ma żadnej ściółki ani jedzenia.

Jak wyjaśniają autorzy filmu, świnia jest wykorzystywana w eksperymencie naukowym. „Dla zaspokojenia potrzeb eksploracji badacze zapewnili jej zabawkę - butelkę wody zwieszoną na sznurku, do której nie jest w stanie dosięgnąć" - napisali aktywiści we wspomnianym poście. 20 października przed budynkiem Uniwersytetu Przyrodniczego odbył się protest przeciw opisywanym badaniom.

Aktywiści z V-Gun przypomnieli również, że już w 2014r. nagłośnili sprawę eksperymentów na świniach prowadzonych w Centrum Diagnostyki Eksperymentalnej i Innowacyjnych Technologii Biomedycznych UP we Wrocławiu. Polegały one na łamaniu kręgosłupów świniom „przy pomocy ciężarków zawieszanych na linkach". Młode świnie po takich zabiegach miały być pozostawiane bez żadnej opieki, ani środków uśmierzających ból.

W efekcie protestu i doniesień w mediach społecznościowych, władze wrocławskiej uczelni powołały komisję, która miała zbadać zasadność padających oskarżeń. W przesłanym do Polsat News oświadczeniu UP przyznaje, że podczas prowadzonych badań na świniach doszło do nieprawidłowości, choć nie wyjaśnia jakich.

Jednocześnie (jak donosi Polsat News) uczelnia informuje, że: "Publikowane w internecie zdjęcia i film zostały wykonane podczas badań, realizowanych w ramach projektów naukowych dotyczących leczenia skolioz u dzieci oraz pourazowego uszkodzenia rdzenia kręgowego. Badania te miały wszystkie niezbędne zgody komisji bioetycznych." A jednak władze uniwersytetu zapowiedziały postępowanie dyscyplinarne i restrukturyzację w Centrum Diagnostyki Eksperymentalnej.

Prokuratura tymczasem sprawdza, czy UP nie złamała przepisów ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych.