Rolnicy z powiatu piotrkowskiego, których oskarża się o nakłanianie weterynarzy do fałszowania świadectw zdrowia zwierząt, mają się spotkać w Warszawie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Chcą poskarżyć się na metody działania organów ścigania oraz błędy, jakie popełniła prokuratura w ich sprawie. Wcześniej rolnicy rozmawiali na ten temat z politykami i przedstawicielami resortu rolnictwa.

– 19 rolników z naszego powiatu zostało zatrzymanych 7 grudnia 2021 r. Prokuratura zastrzegała, że wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa i na podstawie mocnych dowodów. Tymczasem po miesiącu rozsyła do podejrzanych pisma, w których usiłuje prostować swoje potknięcia i ewidentne błędy – mówi Janusz Terka, przewodniczący powiatowej „Solidarności” RI i izb rolniczych.

– Błędy te nazywane są pomyłkami pisarskimi, ale trudno się nam z tym określeniem zgodzić. Doszło np. do takich sytuacji, że dane osobowe w nakazie zatrzymania nie zgadzały się z danymi osoby faktycznie zatrzymanej. Zdarzyło się, że nakaz zatrzymania wystawiono na kobietę, która telefonicznie rozmawiała z weterynarzem, a policja zakuła w kajdanki i zatrzymała do wyjaśnienia jej męża. W innym piśmie z kolei prokuratura nagle postanowiła zmienić paragraf, o złamanie którego oskarżono zatrzymanego. W dwóch przypadkach zatrzymani rolnicy w ogóle nie byli hodowcami trzody chlewnej – wylicza działacz z powiatu piotrkowskiego.

14 stycznia związkowcy, samorządowcy i zatrzymani w grudniu rolnicy spotkali się z wiceministrem rolnictwa Krzysztofem Cieciórą, który przyjechał do Piotrkowa Trybunalskiego. Rolnicy wytknęli na nim wspomniane wyżej pomyłki popełnione w tej sprawie przez piotrkowską Prokuraturę Okręgową. Skarżyli się również na sam sposób dokonania ich zatrzymań, bowiem w opinii rolników nie było żadnego uzasadnienia dla wyciągania ludzi o świcie z łóżek i zakuwania ich w kajdanki. Wytykali także zbytnią rozpiętość i dowolność w orzekaniu kaucji, oraz ich egzekwowaniu. Zastrzeżenia dotyczyły także zatrzymania telefonów komórkowych, w których rolników mieli aplikacje do zarzadzania i sterowania systemami chlewni, oraz kontakty do dostawców pasz, odbiorców trzody, czy serwisantów maszyn i urządzeń.

Rolnicy zaapelowali do ministra o pomoc w szybkim i rzetelnym wyjaśnieniu sprawy i pomoc w odzyskaniu dobrego imienia rolników ziemi piotrkowskiej.
– W efekcie tego spotkania Minister Rolnictwa wnioskował do Prokuratora Krajowego o objęcie naszej sprawy nadzorem. Wskutek ponawianych interwencji udało się też odzyskać większość zarekwirowanych telefonów – mówi Terka. – Większość z zatrzymanych rolników odwołała się do sądu na działania prokuratury i policji, ale nic nie wskórali.

– Rozmawialiśmy o tej sprawie również z posłami – relacjonuje nasz rozmówca. – Okazało się, że przekaz, jaki płynął do nich mijał się z prawdą. Po pierwsze byli przekonani, że za badania, o których fałszowanie oskarża się rolników, płaci Skarb Państwa, a płacą rolnicy. Po drugie sądzili, że chodziło o badanie pod kątem ASF, tymczasem były to zwykłe badania i świadectwa zdrowia, przewidziane przed sprzedażą i transportem zwierząt z gospodarstwa. Taki niestety przekaz trafiał również do wielu ludzi za pośrednictwem mediów niezwiązanych z branżą rolniczą – ubolewa Terka. –Uczyniono z rolników grupę przestępczą, która szantażowała lekarzy i wyłudzała publiczne pieniądze – dodaje.