Jak donosi portal Polsat News, siedem sztuk egzotycznych w naszym kraju piranii wyłowili wędkarze ze zbiornika w dawnej kopalni żwiru w okolicach Choruli w gminie Gogolin, w powiecie krapkowickim. Tym samym wyjaśniło się, kto tak często odgryza łowiącym żyłkę w wędziskach.

Sprawa natychmiast nabrała rozgłosu, bo zbiornik to również popularne w okolicy kąpielisko, w którym latem pluskają się dzieci. Tymczasem nie wiadomo na razie, ile jeszcze takich ryb pływa w zbiorniku.

Przywoływani przez portal specjaliści są zdania, że egzotyczne drapieżne ryby musiał wypuścić do stawu jakiś znudzony akwarysta. Tam zaś znalazły wystarczającą ilość pożywienia i dogodne do życia warunki. Problem mogłyby rozwiązać rodzime gatunki ryb drapieżnych, jak choćby szczupaki czy sumy, które powinny wyeliminować mniejszą konkurencję. Piranie źle również znoszą niskie temperatury.

Portal uspokaja, że piranie demonizowane w filmach w rzeczywistości nie stanowią takiego zagrożenia dla ludzi. Czy te zapewnienia przekonają amatorów kąpieli – nie wiadomo.