Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, o podjęcie działań wspomagających rolników w walce z gryzoniami. Wystąpienie to efekt postulatów i skarg, jakie dotarły z Izby Rolniczej w Opolu i Porozumienia Rolników Opolszczyzny.

KRIR wnioskował do resortu rolnictwa o wskazanie skutecznych środków do zwalczania plagi gryzoni i pomoc opolskim rolnikom. Zaapelował również o ujęcie w ustawie o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich ryzyka zniszczenia plonów przez plagę gryzoni.

„Jak informują rolnicy z województwa opolskiego, obecnie niektóre uprawy, zwłaszcza zbóż, prawie dwa miesiące przed żniwami, są już do tego stopnia uszkodzone, że rolnicy rozważają ich likwidację. Znając możliwości błyskawicznego rozmnażania się gryzoni, rolnicy obawiają się, że szkody w dotkniętych rejonach mogą być wyższe” – argumentują samorządowcy.

Jak donosi portal NysaNaszeMiasto.pl, plaga myszy w powiecie prudnikim i głubczyckim zniszczyła miejscami 30 procent upraw. Niektórzy rolnicy już w maju zbierali zboża na pasze, żeby uratować cokolwiek przed gryzoniami. Gryzonie niszczą nie tylko zboża, ale i buraki cukrowe oraz rzepak.
Największe spustoszenie w uprawach czynią myszarki polne, które w ciągu roku rozmnażają się trzykrotnie. Miot liczy średnio 8 młodych, a każde z nich już po 2 miesiącach samo zaczyna się rozmnażać.

Jak wspomina cytowany przez NysaNaszeMiasto.pl sołtys Starych Kotkowic w gminie Głogówek Bernard Burek, podobna plaga myszy dotknęła te tereny w 1992 r. Wówczas jednak miało miejsce potężne gradobicie, które zdziesiątkowało populację gryzoni. Tym razem myszy jest ich jeszcze więcej, tak że zwierzęta i ptaki łowne nie są w stanie w znaczącym stopniu ich wytępić. Bernard Burek twierdzi, że na niektórych polach można znaleźć nawet po kilkanaście mysich nor na metrze kwadratowym.