Jak donosi portal osp.pl, ogień zauważono 11 marca w nocy, po godz.1.00.  Gdy pierwsi strażacy dojechali na miejsce, budynek cały był już w płomieniach. Wewnątrz płonęło siano, ale też maszyny i sprzęt rolniczy.

Strażacy mieli nie lada problem z opanowaniem żywiołu, bo wodę do gaszenia pożaru dowożono z hydrantu oddalonego o kilometr. Trzeba było zwiększyć zadysponowane siły aż do 9 zastępów strażaków z PSP w Nowym Sączu oraz okolicznych jednostek OSP. Sytuację udało się opanować po ponad 3 godzinach działań.

Stodoła spłonęła doszczętnie wraz z zawartością. Strażacy musieli rozebrać spaloną konstrukcję budynku i dokładnie przelali wodą pogorzelisko. Przyczyna pożaru jest ustalona. Suma strat nie jest jeszcze znana.