Pożar zauważono w piątek po godz. 14, w gospodarstwie we wsi Kotórz Mały, w gminie Turawa. Jak donosi Nowa Trybuna Opolska, płonęły zabudowania gospodarcze - stodoła, chlewnia i przyległa do niej wiata. Pod nią zaś stał kombajn zbożowy, który również stanął w ogniu. Płomienie dosięgły też składowane nieopodal bale słomy.

Właściciel gospodarstwa nie czekając na strażaków próbował gasić pożar i wyprowadzić z budynku zwierzęta. W trakcie ratowania inwentarza dotkliwie jednak poparzył ręce. Obrażenia były na tyle poważne, że ratownicy medyczni odwieźli rolnika do szpitala.

Niestety, opanowanie szalejącego żywiołu nie było już łatwe, choć do działań przystąpiło 9 zastępów strażaków. Jak relacjonują na swoim fejsbukowym profilu ochotnicy z OSP Kotórz Wielki, ratownikom udało się ocalić wszystkie zwierzęta. Chlewnia i stodoła jednak spłonęły. Ogień strawił też 30 bel słomy i kombajn.

Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane. Badają je policjanci. Trwa także szacowanie strat.