Biuro prasowe resortu rolnictwa poinformowało, że Krzysztof Jurgiel złożył w poniedziałek ze względów osobistych rezygnację ze stanowiska ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Rzeczniczka prasowa rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że premier Mateusz Morawiecki przyjął dymisję Jurgiela. Zapowiedziała, że wkrótce przedstawiony zostanie jego następca.

- Wiemy, że minister Jurgiel podał się do dymisji, bo mu kazano podać się do dymisji. Już nawet Kaczyński zrozumiał, że jest tak nieudolny, że już nie da się dalej pudrować rzeczywistości - skomentował poseł PO Marcin Kierwiński.

Jak ironizował, "jedyne, co może z przyczyn osobistych zrobić pan minister w PiS-ie, to udać się do sali za salą posiedzeń i przespać ważną debatę". - Nic więcej z przyczyn osobistych zrobić nie może - to jest tylko i wyłącznie wykonanie woli Kaczyńskiego - ocenił.

Również poseł PO Michał Szczerba uważa, że w decyzji Jurgiela nie ma żadnych względów osobistych. - Jest po prostu nieudolność przez blisko 3 lata ministra Jurgiela w zabieganiu o środki europejskie, w walce z ASF i doprowadzenie do ruiny stadnin koni czystej krwi arabskiej - mówił.

Posłowie zostali zapytani przez dziennikarzy, czy nie uważają, że jest to przedwyborcza kampania a dymisja Jurgiela ma uspokoić nastroje na wsi. - Oczywiście, że tak. PiS ma nadzwyczajną zdolność chowania polityków niepopularnych - odparł Kierwiński.

Na początku czerwca PO złożyła w Sejmie wniosek o udzielenie wotum nieufności szefowi resortu rolnictwa i rozwoju wsi. Główne zarzuty Platformy pod jego adresem dotyczyły grożącej Polsce utracie części środków UE na politykę rolną i brak skutecznych działań w walce z ASF.