Do wypadku doszło w środę wczesnym popołudniem. Według dotychczasowych informacji podawanych przez spółkę PKP PLK, na przejeździe działała sygnalizacja świetlna, a samochód wjechał na tory mimo czerwonych świateł oznaczających zakaz wjazdu.

Oprócz wykolejenia lokomotywy, uszkodzone zostały trzy słupy sieci trakcyjnej i tory; przerwa w ruchu pociągów trwała półtorej doby. Naprawiana była sieć trakcyjna i uszkodzone tory. Pracowały tam dwa pociągi sieciowe, dwa pociągi ratownictwa technicznego i specjalny dźwig kolejowy, który podniósł i postawił na torach uszkodzoną lokomotywę.

Pociągiem PKP Intercity relacji Gdynia Główna - Białystok podróżowało ok. 40 osób. W wypadku ranny został maszynista; jak podawała policja - zarówno on, jak i kierowca ciężarówki byli trzeźwi.

Od zdarzenia policja zabezpiecza dowody, prowadząc czynności w niezbędnym zakresie. W poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Grajewie wydała formalne postanowienie o wszczęciu śledztwa. Jak powiedział PAP jej szef Bogusław Dereszewski, dotyczy ono nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to do trzech lat więzienia.

"Śledztwo jest we wstępnej fazie, w całości zostanie powierzone do prowadzenia - pod nadzorem prokuratury - Komendzie Powiatowej Policji w Grajewie. Trwa zabezpieczanie śladów, ustalanie osób, które mogły być świadkami tego zdarzenia" - dodał prokurator.(