Dziś o godz. 11 przed siedzibą piotrkowskiej prokuratury rozpocząć miał się solidarnościowy protest w obronie rolników, zatrzymywanych przez organa ścigania w wyniku śledztwa dotyczącego nieprawidłowości przy wystawianiu świadectw zdrowia zwierząt. Rolnicy tłumnie ruszyli do Piotrkowa, by wyrazić swoje oburzenie wobec działań policji i prokuratury, ale planowana akcja protestacyjna wciąż się nie rozpoczęła.

Wśród uczestników akcji są zarówno przedstawiciele rolniczej Solidarności z Januszem Terką na czele, jak i zwolennicy AGROunii z liderem organizacji Michałem Kołodziejczakiem.

- Protest był zgłoszony i wszystko było wcześniej ustalone, ale policja nie dotrzymuje słowa i usiłuje zmieniać umowy - informuje Janusz Terka, organizator rolniczego protestu w Piotrkowie Trybunalskim.

- Nie zmienia się zasad w trakcie gry - komentuje Michał Kołodziejczak, szef AGROunii. - Policja robi wszystko, by zniechęcić rolników do protestu. 

Z relacji wynika, że policjanci najpierw zatrzymywali ciągniki wjeżdżające do miasta, potem nie dopuścili do blokady ronda w pobliżu prokuratury i dojazdu ciągników, które miały stanąć pod gmachem. Funkcjonariusze zażądali ograniczenia wpuszczanych maszyn. Utrudniano również dowóz ciepłych posiłków i napojów dla rolników, przygotowanych przez jedno z okolicznych kół gospodyń. Liderów protestów nie dopuszcza się zaś do reszty protestujących, mnożąc przeszkody i zmieniając ustalenia.