Od kilku lat Egipt stał się istotnym miejscem eksportu polskich jabłek. Jednak z początkiem roku handlowcy coraz częściej mówili o trudnościach w eksporcie. Na początku nie do końca było wiadomo, o co chodzi. Problem zaczął nasilać się dobrych kilku tygodni temu. Najpierw przeszkodą był wszechobecny brak kontenerów, ale jak się okazuje, problem jest znacznie większy i o dużej skali!

Pan Witalij, handlowiec jednej z grup producenckich z Warki, współpracujący na co dzień z klientami kupującymi polskie jabłka na rynek egipski, przybliżył nam istotę problemu. Otóż egipski rząd wprowadził akredytywy bankowe, które skutecznie ucięły możliwości handlowców importujących jabłka do Egiptu. Akredytywy z reguły otwiera się w banku, aby dostawca miał pewność otrzymania należnej zapłaty za dostarczony towar.

- Około połowy lutego 2022 państwo egipskie wprowadziło obowiązek akredytywy bankowej w handlu. Mój klient 6 tygodni temu złożył wniosek o otwarcie takiej akredytywy. Oczywiście najpierw musiał wpłacić pieniądze na konto w Egipcie. Po około 4 tygodniach dokumenty z Egiptu trafiły wreszcie do polskiego banku. Klient ponownie złożył wszystkie wymagane dokumenty, w tym fakturę, aby móc uzyskać możliwość wysyłki towaru, a dokumenty ponownie zostały przesłane do Egiptu. Niestety, klient nadal oczekuje na akceptację ze strony egipskiej. Jak widać czas oczekiwania liczony jest w tygodniach. Na ten moment system działa tylko na papierze, a w praktyce nie wiadomo kiedy zacznie. Przez to eksport do Egiptu stoi. Kontenery są zablokowane i czekają załadowane jabłkami w portach. Nie ma szans na prowadzenie normalnego handlu - mówi nam Pan Witalij.

Czytaj więcej na portalu Sady Ogrody!