Nasza współpraca z tą międzynarodową organizacją skupiającą 35 wysoko rozwiniętych i demokratycznych państwa rozpoczęła się 22 listopada 1990 roku. W tym samym czasie rozpoczynały się w naszym kraju reformy ustrojowe i gospodarcze, które zmieniły  ekonomiczny, społeczny i polityczny krajobraz Polski.

Jak Polska może być porównywana z innymi krajami, tak dalekimi jak Japonia lub tak różnymi kulturowo jak Chile? Temu celowi służy miara wzrostu gospodarczego według parytetu siły nabywczej, przeliczona na 1 mieszkańca. Czyli – ile przeciętny Polak może kupić za średnie zarobki. I tak – jest niemal dwa razy lepiej niż 20 lat temu. W porównaniu do średniej OECD relacja PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej wyniosła tylko 39 procent, a w 2015 roku – wzrosła do 64 proc. Kto jest powyżej przeciętnej? Pierwsze miejsce zajmuje Luksemburg (155 proc.!), Norwegia (153 proc.), Norwegia (152 proc.). Jak widać, to nie Stany Zjednoczone (142 proc.) mają najbogatszych mieszkańców. Najgorzej wypadają tu Meksyk, Turcja, Chile, Łotwa i… Węgry, które mają od 45-64 proc.

Rolnictwo gra różną rolę w PKB członków OECD, ale nigdzie nie jest ona dominująca, w Polsce również nie. W 2014 roku rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo miał udział od 0.3 do 8,0 proc. PKB.  W Polsce udział tych sektorów gospodarki w tworzeniu wartości dodanej brutto wyniósł 2,9 proc., to o 2,2 punktów procentowych mniej niż w 1996 r. Te wyniki mówią, że rolnictwo traci na znaczeniu w globalnym świecie, mimo, że w większości krajów OECD wartość dodana w sektorze rolniczym wzrosła.   

Polska należała do krajów, w których najbardziej spadła powierzchnia użytków rolnych od 1996 roku, w tej samej grupie była Nowa Zelandia, Słowacja, Australia, Węgry, Grecja, Hiszpania i Włochy. Powierzchnia użytków rolnych w Polsce w 2013 roku wyniosła 14,4 mln ha, niemal połowę powierzchni kraju (47 proc.), ale jedynie 1,2 proc. powierzchni użytków rolnych OECD. Ten wynik daje nam 11 miejsce w tej organizacji.  Powierzchnia może też wzrosnąć, choć nie jest to jak widać dominujący trend. Najmocniej ogólna powierzchnia użytków rolnych wzrosła w Irlandii (2 proc.), po blisko 1 proc. wrosła też powierzchnia w Chile, Meksyku i Finlandii.

Według raportu OECD Polska dzięki uprawie zbóż jest w gronie znaczących producentów rolnych. W 2014 r. w Polska zajęła 8. miejsce wśród krajów członkowskich dzięki 31,9 mln ton zbiorów.  Od 1996 roku produkcja zbóż zwiększyła się u nas o 6,6 mln ton. Liderem są Stany Zjednoczone, ich udział w produkcji rolnej zwiększył się z 43,4 proc. do 48,1 proc.  Wyższy od 3,5 proc. udziału Polski w produkcji zbóż ma Francja, Niemcy, Kanada, Australia, Meksyk i Turcja (od 3,6 do 7,9 proc.).

Polska jest pierwszym producentem pszenżyta w OECD. Drugie miejsce zajmujemy w produkcji żyta i owsa, czwarte w produkcji ziemniaków, piąte miejsce ex equo w produkcji buraków cukrowych i rzepaku. Wreszcie – jesteśmy ósmym producentem pszenicy i dziesiątym producentem jęczmienia w OECD.  

Jak wygląda miejsce Polski wśród członków OECD? Do tej organizacji należą takie mocarstwa gospodarcze i technologiczne jak Stany Zjednoczone czy Korea Południowa. Nie jesteśmy największym członkiem OECD, ale warto pamiętać, że są tu też Łotwa i Estonia, a także nasz południowy sąsiad – Słowacja. Polska nie jest więc też najmniejszym graczem, choć udział całego naszego PKB w całkowitej puli OECD zajmuje dokładnie… 1 proc. Najwięcej miejsca zajmuje oczywiście PKB Stanów Zjednoczonych, bo 29 proc.

Wśród wielu różnych aspektów, które bada dostępny na stronach GUS raport OECD, warto zwrócić uwagę na badania i rozwój. Po wysokości nakładów na działalność badawczo rozwojową ocenia się konkurencyjność danej gospodarki. W Polsce w 2014 r. według OECD nakłady na badania i rozwój stanowiły 0,94 proc. PKB. To poniżej przeciętnej OECD, która wynosiła 2,38 proc. Liderami innowacyjności są tradycyjnie już – Korea Płd (4,29 proc.), Izrael (4,11 proc.) i Japonia (3,49 proc.). W naszym kraju pracuje też najmniej osób w podmiotach B+R, za nami są jedynie Chile i Turcja…