Wydawało się, że gospodarz zrobił dobry interes – za tysiąclitrowy zbiornik oleju napędowego zapłacił jedynie 3 tys. zł. Przed wypłaceniem należności poprosił o próbkę paliwa. Sprzedający nalał mu trochę do słoika i test wypadł pomyślnie.

Oszustwo wyszło na jaw dopiero wówczas, gdy sprzedawca był już daleko. Rolnik odkręcił dekiel przy beczce i zorientował się, że jest w niej… woda. Wtedy uprzytomnił sobie, że wcześniej oszust odkręcił dolny zaworek przy baniaku i stamtąd faktycznie popłynęła ropa. Okazało się, że wewnątrz dużego zbiornika na dole znajdował się mały pojemnik z niewielką zawartością prawdziwego paliwa, podłączony do dolnego zaworu. Reszta zaś zbiornika zalana została zwykłą „kranówką”.

Poszkodowany gospodarz z gminy Czempiń, w powiecie kościańskim zawiadomił policję. Na szczęście zapamiętał część numerów rejestracyjnych dostawczaka, którym przyjechał oszust wraz z pomocnikiem. 35-letniego naciągacza zatrzymano. Jest nim mieszkaniec woj. lubuskiego.

Zatrzymany przyznał się do oszustwa i złożył wyjaśnienia w sprawie. W przeszłości był notowany za podobne przestępstwa. Teraz grozi mu kara do 8 lat więzienia.