Nadleśnictwo Krzeszowice musiało uprzątnąć i przekazać do utylizacji 2200 kg pozostałości poubojowych zwierząt hodowlanych, wyrzuconych przez nieznanych sprawców na terenie Leśnictwa Brodła, w pobliżu wsi Rusocice. W działaniach wzięła udział Straż Leśna, służby weterynaryjne i policjanci.

Na nielegalne składowisko natknął się leśniczy. Na wielkiej pryzmie leżały głowy, racice, skóry, kopyta i inne odpady zabitych zwierząt hodowlanych – od kilkutygodniowych koźląt i jagniąt po kozy, owce, krowy i konie. Leśnicy podejrzewają, że nieodpowiedzialny sprawca wykorzystał fakt, iż z powodu pandemii w okolicy nie pojawiali się ludzie i pod osłoną nocy pozbył się odpadów. W ten sposób chciał uniknąć kosztów ich utylizacji.

Taka ilość padliny w jednym miejscu byłaby jednak zagrożeniem dla środowiska – mogło dojść do skażenia gleby i wód gruntowych. Dlatego leśnicy nie czekając na postępy policyjnego śledztwa, musieli posprzątać las. Jak ubolewają przedstawiciele Nadleśnictwa Krzeszowice, zlikwidowanie składowiska pochłonęło ponad połowę rocznego budżetu, przeznaczonego na utrzymanie porządku na terenie Leśnictwa Brodła.

Sprawcy odpowiedzialnego za wywóz odpadów do lasu poszukują teraz policjanci z komisariatu w Krzeszowicach. Jeśli uda się ustalić jego personalia, grozi mu grzywna w wysokości do 5 tys. zł. Będzie też musiał pokryć koszty uprzątnięcia lasu i utylizacji odpadów.