Pożar zauważono wczesnym rankiem, gdy na ratunek dla zwierząt było już za późno. To dlatego, że w okolicy panowała gęsta mgła. Płomienie strawiły już wnętrze chlewni i ogarnęły dach. Właściciel gospodarstwa zdążył jedynie odjechać ciągnikiem na bezpieczna odległość.

Gdy na miejscu zjawili się strażacy, ich rola musiała się ograniczyć do dogaszenia pogorzeliska. W akcji wzięły udział jednostki zawodowej straży pożarnej z Hrubieszowa oraz ochotnicy z OSP Werbkowice, Sahryń i Turkowice. W pożarze spłonęły lochy z prosiętami, zapasy paszy i słomy, oraz wyposażenie chlewni. Straty nie zostały jeszcze oszacowane. Właściwie ocalały jedynie mury, ale i te prawdopodobnie trzeba będzie zburzyć. O możliwości odbudowy budynku zdecyduje inspektor budowlany. Policja i straż pożarna ustalają przyczyny pojawienia się ognia.

Budynek był ubezpieczony, ale odszkodowanie nie pozwoli ani na odbudowę budynku, ani wznowienie produkcji. W pomoc pogorzelcom zaangażowali się sąsiedzi oraz lokalny samorząd.