-Aukcja zakończyła się sukcesem, przede wszystkim organizacyjnym, że to wszystko udało się przeprowadzić, co w czasach pandemii nie jest takie oczywiste. (…) Uzyskaliśmy wynik bardzo satysfakcjonujący, lepszy niż w zeszłym roku - powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Jego zdaniem wyniki aukcji potwierdzają, że "okres bardzo negatywnego krytycznego oceniania polskiej hodowli koni szczęśliwie mamy za sobą". -Aukcja potwierdziła, że ten czas takiej smuty, czas przekonania niektórych hodowców kupców na świecie, że hodowla koni w Polsce jest w złej sytuacji, w złym położeniu, w jakimś stanie upadłości, to już chyba wszystko minęło" - dodał minister.

Na aukcję wystawiono 22 araby, w większości klacze z państwowych stadnin w Janowie Podlaskim, Michałowie i Białce. Jeden koń został z aukcji wycofany. 11 koni nie znalazło nabywców, nie osiągnęło na licytacji zakładanej przez właścicieli ceny minimalnej i nie zostało sprzedanych.

10 koni sprzedano za łączną kwotę 1 mln 587 tys. euro. Za 95 tys. euro sprzedana została klacz Lawinia ze stadniny w Michałowie. 70 tys. euro wylicytowano za źrebię, które ma się urodzić w marcu przyszłego roku od klaczy Emandoria ze stadniny w Michałowie, a 55 tys. za źrebię, które ma się urodzić w kwietniu przyszłego roku od klaczy Enezja z prywatnej stadniny Falborek Arabians. Konie licytowali kupcy m.in. z Belgii, Szwajcarii, Bahrajnu.

9-letnia siwa klacz Perfinka, którą za 1 mln 250 tys. euro wylicytował nabywca z Arabii Saudyjskiej, w ubiegłym roku wygrała wszystkie czempionaty w USA. Nie było jej podczas aukcji, klacz jest obecnie w USA w dzierżawie, która kończy się 31 sierpnia.

Według Ardanowskiego sukces tej klaczy na aukcji pokazuje, że stadniny, aby partycypować w globalnym handlu końmi arabskimi, muszą współpracować z hodowcami w innych krajach i odważniej wydzierżawiać konie. -Wydaje się, że musimy o wiele bardziej otworzyć się na dzierżawy koni, bo ta klacz, która uzyskała najwyższą cenę, jeszcze dwa lata temu była wyceniania bardzo nisko, a przecież nic się nie zmieniło w jej pokroju, zachowaniu, ruchach. To wydzierżawienie do ważnego hodowcy w USA, wygrywane czempionaty za oceanem, promocja tego konia sprawiły, że uzyskała rewelacyjną, absolutnie przez nikogo nie spodziewaną wysokość 1 mln 250 tys. euro. To już są rekordy, jakie były kilka lat temu (na aukcjach) - powiedział Ardanowski.

Prezes Polski Klubu Wyścigów Konnych - głównego organizatora imprezy - Tomasz Chalimoniuk powiedział, że z powodu ograniczeń związanych z pandemią, m.in. w podróżowaniu, kupców na aukcji było mniej. -Przyjechali ci najbardziej zdeterminowani, czyli ci, którzy mieli już wybrane konie do kupienia, wiedzieli, co chcą, kupić i za ile - powiedział.

Jaka dodał, sprawdziły się ułatwienia wprowadzone na aukcji, czyli transmisja w internecie i możliwość licytowania przez telefon. -Mieliśmy tych kupców przez telefon czterech i to się bardzo dobrze sprawdziło. (…) Perfinka pokazała, że można sprzedać konia, którego nie ma (na aukcji-PAP), czyli że jeśli są kupcy na konkretnego konia, to oni nie muszą przyjeżdżać, oglądać - powiedział Chalimoniuk.

W poniedziałek w Janowie Podlaskim odbędzie się jeszcze Letnia Aukcja Koni Arabskich Summer Sale, na którą wystawiono 23 konie - 19 klaczy i cztery ogiery. Dołączona ma być jeszcze  jedna klacz, która nie została sprzedana podczas niedzielnej aukcji Pride of Poland.

W ubiegłym roku na aukcji Pride of Poland wylicytowano 14 koni za łączną kwotę 1 mln 396 tys. euro. Najwyższą cenę - 400 tys. euro - osiągnęła pięcioletnia, siwa klacz Galerida wyhodowana w Michałowie. Sześć koni nie osiągnęło wtedy na licytacji zakładanej przez właścicieli ceny minimalnej i nie zostało sprzedanych.

Rekordowa, jak dotychczas, kwota na aukcji Pride of Poland padła w 2015 r. Wówczas za 1,4 mln euro została sprzedana 10-letnia siwa klacz Pepita, wyhodowana w stadninie janowskiej.