Premier Mateusz Morawiecki wraz z ministrem rolnictwa Grzegorzem Pudą oraz rzecznikiem rządu Piotrem Müllerem odwiedził w ubiegłym kilka gospodarstw w województwie woj. warmińsko-mazurskim. Odwiedziny te były okazją do promowania rozwiązań opracowanych w ramach Nowego Ładu, w tym działań dedykowanych dla rolników i gospodarstw rodzinnych. Wizyty te tracą jednak na autentyczności i wiarygodności w obliczu ujawnionych faktów...

Maszyny na pokaz

Okazuje się bowiem, że spotkania te były starannie wyreżyserowane i nawet ich sceneria nie była autentyczna. Prawda wyszła na jaw, gdy AGROunia upubliczniła nagranie, na którym widać jak nowe maszyny wjeżdżają do gospodarstwa w Brzydowie pod Ostródą tuż przed przyjazdem premiera. To na ich tle przemawiał Morawiecki i Puda. Nowoczesne maszyny jak wkrótce wyszło na jaw zostały wypożyczone od dwóch dilerów działających w okolicy.

Co warto zauważyć, premier bez zająknięcia wyraził w przemówieniu podziw dla parku maszynowego gospodarza, u którego gościł: "Tutaj rolnik zbudował większe gospodarstwo. Chwała jemu, podziwiam naprawdę ten sprzęt, ten park maszynowy. To jest coś znakomitego."

Lider AGROuniii Michał Kołodziejczak określił to zdarzenie "ustawką" i propagandą rodem z czasów PRL. Stwierdził, że spotkania z rolnikami są całkowicie wyreżyserowane przez pijarowców i służą wyłącznie promocji rządu.

Rolnik potwierdza "ustawkę"

Rewelacje te potwierdził w rozmowie z portalem wirtualnapolska.pl sam właściciel gospodarstwa  w Brzydowie. Rolnik Andrzej Zakrzewski przyznał, że maszyny widoczne w medialnych relacjach nie należą do niego. Zostały ściągnięte na jego podwórze przed wizytą premiera, a wypożyczono je od lokalnych dilerów maszyn.

Rolnikowi wcześniej nakazano schować własne maszyny, gdyż uznano że nie są wystarczająco nowe i czyste. Właściciel powiedział również, że udostępnił jedynie swojej posesji na to wydarzenie na prośbę dyrekcji ODR. Co ciekawe, gospodarz oprowadzał Morawieckiego i Pudę po swoim gospodarstwie i pokazywał swój prawdziwy park maszynowy. Oficjele woleli jednak wystąpić w scenografii przygotowanej przez pijarowców.

Jedni dla skomentowania tej sytuacji przywołują słowa piosenki Kazika Staszewskiego, który pyta: "Kto namalował to romantyczne tło?". Inni wspominają kultowe komedie Stanisława Berei, obnażające absurdy z czasów PRL. Tak czy siak trudno nie posłyszeć chichotu historii...