Protestujący ustawili taczkę przed budynkiem, jako wyraz braku zaufania dla zarządu. Obrzucili fasadę budynku jajkami. Trzymali transparenty z hasłami: "Nie dla dyskryminacji i mobbingu", Tak dla godziwych wynagrodzeń", "Nie dla oszczędności na bezpieczeństwie". - Przyszliśmy zamanifestować przeciwko mobbingowi, dyskryminacji i niedopłacaniu pracowników - powiedział przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego ZA Puławy Sławomir Wręga.

Wręga wzywał do przyłączenia się do pikiety pracowników, którzy w tym czasie wychodzili z zakładów po pracy. Większość jednak przechodziła obojętnie obok.

Po pikiecie, która trwała kilkanaście minut, na konferencji prasowej spotkali się z dziennikarzami czterej pracownicy, którzy zarzucają zarządowi "Puław" stosowanie wobec nich dyskryminacji i mobbingu. Była w wśród nich dr Halina Kopron, zajmująca się ochroną środowiska, która twierdziła, że przez 20 lat była pozbawiana awansu i podwyżek, mimo podwyższania kwalifikacji i uzyskania stopnia doktora.

Szef Społecznego Związku Zawodowego Leszek Lewicki opowiadał, że zajmował stanowisko dyrektorskie, z którego został zdegradowany i pracował jako aparatowy, a dopiero po procesie sądowym powierzono mu stanowisko specjalisty. Działacz związkowy Franciszek Klepacki został zwolniony dyscyplinarnie na dwa miesiące przed emeryturą. Został zbadany alkomatem, gdy przyszedł do pracy złożyć podanie o urlop, badanie wykazało 1,3 promila alkoholu w jego organizmie. Zwolnienie nastąpiło po kilkunastu dniach od tego incydentu - jak twierdzi - z naruszeniem prawa.

Z kolei księgowy Zbigniew Cieślak od czterech miesięcy nie ma stanowiska pracy. Przychodzi do zakładu, pobiera wynagrodzenie, ale nie ma nic do zrobienia.

Według Wręgi są to stałe praktyki zarządu zakładów, który w ten sposób utrzymuje pracowników w bezwzględnym podporządkowaniu. Małą frekwencję na pikiecie Wręga tłumaczył zastraszeniem załogi.

Wręga powiedział też, że związki domagają się 15 procentowej podwyżki płac jeszcze w tym roku. Prowadzą spór zbiorowy z zarządem, wkrótce mają rozpisać referendum strajkowe.

Pikietę zorganizował komitet strajkowy powołany przez trzy związki zawodowe: Solidarność, Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego i Społeczny Związek Zawodowy "Puławy". W puławskich zakładach działa sześć związków zawodowych.

Spółka wydała oświadczenie, w którym podkreślono, że "forum publiczne nie jest właściwym miejscem do wyjaśniania bezzasadnych - zadaniem zarządu - zarzutów tzw. nękania pracowników". "Pikieta nie może być sposobem rozstrzygania prywatnych sporów z pracodawcą. Indywidualne spory pracownicze powinny być rozpatrywane przez sądy" - głosi oświadczenie. Jak podano, spółka prowadzi obecnie tylko trzy sprawy sądowe z pracownikami dotyczące dyskryminacji i mobbingu. "Zapadłe już w tych sprawach orzeczenia nie wskazały, aby spółka dopuszczała się takich działań" - czytamy w oświadczeniu.

Rzecznik ZA Puławy Grzegorz Kulik powiedział, że spółka planuje podwyżki, ale chce je połączyć z wprowadzeniem nowego taryfikatora płacowego. Zarząd prowadzi rozmowy na ten temat ze związkowcami, ostatnio zaproponował przyznanie 6-proc. dodatku do płac, z wyrównaniem od 1 lipca, który byłby minimalną podwyżką po wprowadzeniu od przyszłego roku nowego taryfikatora płac.

- Stary taryfikator jest anachroniczny. Nad nowym pracuje niezależna firma. Zarząd chce, aby w jego tworzeniu mieli też udział związkowcy - powiedział Kulik.

ZA Puławy należą do największych przedsiębiorstw chemicznych w kraju, zatrudniającym 3,3 tys. osób. W minionym roku obrotowym spółka osiągnęła 226,1 mln zł zysku netto. Średnia płaca wynosi tu 4,6 tys. zł miesięcznie.