- Zgłosili się do nas mieszkańcy Siedlemina zaniepokojeni planami inwestycji, która miałaby powstać niedaleko ich domów. Ferma w tym miejscu to przykład gigantomanii inwestycyjnej w obszarze hodowli zwierząt, ponieważ miałaby to być ferma na 46 tys. zwierząt - powiedział na briefingu Bartosz Zając z Koalicji Społecznej Stop fermom przemysłowym. Dodał, że mieszkańcy Siedlemina mieliby fermę w bezpośrednim sąsiedztwie swoich domów.

- Chcemy zwrócić uwagę na ten problem - zaznaczył i dodał, że ma on wymiar ogólnokrajowy.

W briefingu wzięli udział mieszkańcy Siedlemina, którzy nie godzą się na budowę chlewni przemysłowej w ich wsi.

- Położenie planowanej inwestycji wydaje się być całkowicie nietrafione. Często inwestora nazywa się rolnikiem. W żadnym razie to nie jest rolnik, to jest potężny przemysł, z którego w tym momencie Europa się wycofuje. Holandia czy Niemcy likwidują tego typu chlewnie. Oni likwidują, my budujemy - mówił jeden z mieszkańców.

- Jesteśmy zmęczeni brakiem zrozumienia lokalnej władzy, burmistrza Jarocina i radnych, ale nadal mamy energię, żeby walczyć. Nie pozwolimy na tę inwestycję. Będziemy walczyć do końca - mówił kolejny.

Postulaty mieszkańców Siedlemina poparli politycy opozycji. Mówili o ustawie odległościowej, która - ich zdaniem - pomogłaby mieszkańcom takich miejscowości jak Siedlemin w walce z planami budowy ferm przemysłowych w bliskim sąsiedztwie ich domów.

- To jest absolutny skandal. Ustawy odległościowej cały czas w polskim Sejmie nie ma. Ustawa odległościowa, ustawa odorowa to są te minima, które w Polsce powinny być spełnione, żeby ciągle nie wybuchały takie protesty - powiedziała posłanka Polska 2050 Hanna Gil-Piątek.

Krytycznie wobec inwestycji ferm przemysłowych wypowiedziała się Małgorzata Tracz z Partii Zieloni. - 46 tys. świń w Siedleminie to kolejny przykład ekspansji agrobiznesu na tereny rolnicze - wskazała posłanka.

- Protesty mieszkańców, które wspieramy jako parlamentarzyści niezależnie od naszych opcji politycznych, pokazują jak wielki jest problem w Polsce z agrobiznesem. Rozwiązaniem byłaby ustawa odległościowa. Rząd Zjednoczonej Prawicy robi wszystko żeby tej ustawy nie było. Apelujemy do rządu: dajcie w końcu pod obrady ustawę odległościowej - dodała Tracz.

Pozwólcie na zmiany, by ta minimalna odległość była 2-3 km, a nie 500 metrów - zaznaczyła Małgorzata Tracz.