Mimo ograniczeń i trudności ze strony policji akcja protestacyjna przed siedzibą piotrkowskiej prokuratury doszła dziś do skutku. Planowana pikieta rozpoczęła się z godzinnym opóźnieniem. Dopisali jednak uczestnicy, którzy zjechali do Piotrkowa z różnych regionów kraju, by wyrazić swoje poparcie dla piotrkowskich producentów trzody, którzy 7 grudnia zostali zatrzymani przez policję w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy wystawianiu urzędowych świadectw zdrowia zwierząt.

Warty podkreślenia jest fakt, że ramię w ramię w Piotrkowie pikietowali dziś zarówno związkowcy z rolniczej Solidarności, z Januszem Terką na czele, jak i sympatycy AGROunii z Michałem Kołodziejczakiem. Obaj liderzy zaapelowali w swoich wystąpieniach do rolników o jedność i solidarność, bez względu na reprezentowane branże czy polityczne przekonania. W trakcie protestu doszło też do symbolicznego pojednania dwóch znanych działaczy, którzy uścisnęli sobie dłonie i zadeklarowali wolę współpracy w obronie praw i interesów rolników. Rolnicy skandowali hasła: "Wszyscy razem" i "Nie dzielimy, lecz łączymy".

- Wszyscy zdają sobie sprawę, że od lat służba weterynaryjna jest niedoinwestowana, co wywołuje różnorakie problemy. Nie zgadzamy się jednak, by odpowiedzialność za te problemy przerzucać na rolników. Nie zgodzimy się na to, by rolników traktowano jak przestępców, gdy w żaden sposób nie zawinili - powiedział przed prokuratura Janusz Terka.-Moja córka po prostu zadzwoniła do weterynarza. W żadnym momencie tej rozmowy nie padła propozycja korupcji. Ja takich rozmów z lekarzami odbyłem dziesiątki. Skoro ona jest winna, to ja też. I wszyscy rolnicy tutaj, którzy trzymają trzodę. Zwracam się więc do prokuratorów, prowadzących to śledztwo: przyjdzie do nas, nie będziemy stawiać oporu, i albo nas aresztujcie, albo dajcie nam święty spokój!

- Chęć posiadania świadectwa zdrowia dla swoich zwierząt to nie jest przestępstwo. To coś normalnego i oczywistego. Polityków nie interesuje jednak rozwiązanie tego problemu, ale jak rolników rozbić, skłócić i ukarać - powiedział Michał Kołodziejczak. -Jesteśmy świadkami, jak władza sprawdza na ile wobec obywateli, wobec rolników może sobie pozwolić. Sprawdza jak daleko może przesunąć granice, które wyznaczają nasze prawa. Jeśli pozostaniemy bierni, wkrótce będziemy musieli uznać uznać, że możemy być bezkarnie pałowani, pryskani gazem, zakuwani w kajdanki. Dlatego teraz musimy być razem i wszyscy razem wyrazić swój sprzeciw. Nie są ważne szyldy i sztandary, bo nikt nie ma monopolu na reprezentowanie rolników, czy każdej innej grupy zawodowej i społecznej.

Na pikiecie pojawił się także przedstawiciel Rady Krajowej NSZZ Solidarność, który poinformował, iż związek wyraził oficjalne poparcie dla dzisiejszego protestu rolników i sprzeciw wobec działań organów ścigania.

Delegacja rolników chciała wejść do gmachu prokuratury, by przedstawić powody trwającego protestu i porozmawiać o prowadzonym postępowaniu. Do budynku ich jednak nie wpuszczono. Wbrew zapowiedziom policji nie wyszedł również do pikietujących żaden prokurator.

Aktualizacja: Protest  pod prokuratura w Piotrkowie dobiegł już końca.

-Prokuratura ostatecznie zamknęła przed nami drzwi. Usłyszeliśmy, że jeśli mamy sprawę, to możemy złożyć pismo na biuro podawcze - mówi Janusz Terka.-Ten brak odpowiedzi to dla nas też swoista odpowiedź, bo oznacza że prokuratorzy nie maja żadnych argumentów. Zapewniam jednak, że jeśli rolnicy będą w dalszym ciągu traktowani jak przestępcy, to tutaj wrócimy.

Janusz Terka poinformował również o przypadkach spisywania przez policjantów uczestników zgromadzenia. Według policji, chodziło o osoby, który używały materiałów pirotechnicznych. Organizator usiłuje wyjaśnić tą sprawę.