Według Iwańskiego Greenpeace twierdząc, że wmawia się rolnikom, że rośliny modyfikowane genetycznie dają wyższe plony posługuje się kłamstwem.

Wartość dodana jaką niosą ze sobą modyfikacje genetyczne jest zupełnie inna - uważa Iwański. Plony roślin GMO i konwencjonalnych są takie same, jednakże straty jakie mogą spowodować w uprawach chwasty i insekty mogą być wyższe w konwencjonalnych uprawach.

Przeciwdziałanie stratom, a wyższy plon to nie to samo - mówi Iwański.

Doktor Roman Warzecha z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie nie raz mówił o tym, że plony roślin GMO i konwencjonalnych są na tym samym poziomie.

Uprawiając kukurydzę z genem Bt ograniczamy występowanie omacnicy prosowianki, nie musimy wtedy stosować środków chemicznej ochrony roślin - powiedział Warzecha. Naukowiec z Radzikowa szacuje, że rocznie omacnica zżera w Polsce około 300 tys. ton kukurydzy, o tyle zairna zbieramy mniej. Tyle też importujermy z zagranicy - mówi Warzecha - dlatego uprawa kukurydzy, która produkuje toksyczne białko dla omacnicy jest wskazana w południowej Polsce. Tam próg szkodliwości omacnicy został już przekroczony - dodaje Warzecha.

Greenpeace przekazał Informacje, że uprawy GMO wymagają stosowania większej ilości pestycydów. Jest to następstwem uodporniania się chwastów na substancje chemiczne i pojawienia się nowych szkodników.

Prof. Ewa Rembiałkowska – kierownik zakładu żywności ekologicznej SGGW, stwierdziła w swoim wystąpieniu, że rolnicy, którzy zdecydują się na uprawę roślin GMO, będą rokrocznie musieli wymieniać materiał siewny. Firmy wiążą rolników ze sobą umowami długoletnimi, a jednocześnie z roku na rok ponoszą oni coraz wyższe koszty produkcji.

Wymiana materiału siewnego przed siewem jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o plonowaniu roślin. Wiedzą o tym rolnicy, dlatego rząd Polski stosuje dopłaty do materiału siewnego, które wypłaca Agencja Rynku Rolnego.

Rolnicy stosujący nasiona GMO zachowują się tak samo pragmatycznie jak rolnicy stosujący nasiona roślin konwencjonalnych. Podnoszenie argumentu wymiany nasion jest nie trafne - zauważył Iwański.

Prof. Ewa Rembiałkowska zauważyła także, iż uprawa roślin modyfikowanych nie tylko nie zapewnia wzrostu produkcji żywności, ale także nie poprawia jej jakości. Stanowi natomiast poważne zagrożenie dla bioróżnorodności. Jej zdaniem, dopuszczenie do uprawy roślin genetycznie modyfikowanych zniszczy rolnictwo ekologiczne.

Są na świecie badania, które pokazują, że uprawy GMO przyczyniają się do bioróżnorodności. Tak uważają w Republice Południowej Afryki, gdzie już od ponad 10 lat rządowe agendy prowadzą obserwacje środowiskowe.

Tadeusz Szymańczak rolnik spod Warszawy zauważa, że w Polsce upraw ekologicznych jest bardzo mało. Dlaczego wszyscy rolnicy mają dostosować się do niewielkiej grupy. Dziwi go fakt, że prof. Rembiałkowska jak i Greenpeace chcą oprzeć rozwój polskiego rolnictwa o małe gospodarstwa zajmujące się produkcją ekologiczną. Nie tędy droga - podkreśla Szymańczak.

Zabierająca głos w konferencji biotechnolog doc. Katarzyna Lisowska oświadczyła, że nie ma żadnych przesłanek, by wprowadzić na polskie pola roślin GMO. Potwierdzeniem tego twierdzenia jest stanowisko polskiego rządu w którym przyjęto, że nasz kraj ma być wolny od GMO. "Polska powinna się zastanowić, co jest naszą racją stanu- czy dopuścić do upraw GMO czy wzorem innych krajów, np. Niemiec i Francji, je zablokować" - mówiła Lisowska. W jej opinii, zakazanie upraw transgenicznych nie jest oporem przeciwko postępowi - jak twierdzi część zwolenników GMO. Zgoda na te uprawy jest natomiast "uleganiem potężnemu lobby, które raczej szuka zysku, niż oddalenia od ludzkości widma głodu".

Taduesz Szymańczak jako rolnik chce mieć możliwość wyboru w uprawie pomiędzy roślinami konwencjonalnymi a modyfikowanymi genetycznie. GMO daje możliwości produkcji żywności bezpiecznej i jakościowej - podkreśla rolnik.

Szacuje się, że do 2015 roku 20 milionów farmerów na całym świecie będzie prowadziło uprawy GMO. Obecnie rośliny takie uprawia 14 mln rolników na kuli ziemskiej.

Joanna Miś z Greenpeace powiedziała, że trend jest inny. Coraz więcej gospodarstw prowadzi uprawy ekologiczne.

Polski Sejm od ponad dwóch lat prowadzi prace na ustawą o organizmach genetycznie modyfikowanych.

W Polsce można obecnie uprawiać rośliny GMO, jednakże prawo, które mamy jest przestarzałe i odbiega od nowoczesnych rozwiązań stosowanych w wielu krajach.

Źródło: farmer.pl