Spotkanie odbyło się w pierwszej połowie lipca w siedzibie RDLP w Krośnie, a wzięli w udział pracownicy RDLP, naukowcy zajmujący się ochroną żubra, lekarze weterynarii, a także nadleśniczowie bieszczadzkich nadleśnictw, sprawujący bezpośrednio opiekę nad dzikimi stadami.


Wstępem do dyskusji były zaprezentowane na spotkaniu wyniki tegorocznej inwentaryzacji żubrów w Bieszczadach. „Na podstawie wyników z monitoringu ustalono, że żyje tu obecnie 551 osobników. Przy nikłej liczbie naturalnych upadków stada osiągają bardzo wysoki tzw. przyrost zrealizowany, skutkujący wyraźnym wzrostem liczebności żubrów w ostatnich latach. W 2012 roku doliczono się 256 dzikich żubrów, w 2013 r. - 270, w 2014 r. - 303, zaś na koniec roku ubiegłego na wolności było prawie 500 osobników. Od roku 2011 w bieszczadzkich nadleśnictwach prowadzony jest monitoring stad z wykorzystaniem m.in. fotopułapek.” – czytamy w oficjalnym komunikacie RDLP.


Leśnicy przyznali jednak, że wraz ze wzrostem liczebności stad niepokojąco i ciągle rosną szkody powodowane przez żubry w drzewostanach i w uprawach rolnych. To z kolei pociąga za sobą spadek akceptacji społecznej dla tego gatunku. „Coraz więcej jest niezadowolonych z obecności żubra, bo szkody „nękające” dotykają prywatnych właścicieli gruntów, stąd lokalna społeczność daje coraz mocniejsze sygnały, żądając „zabrania żubrów do lasu”. Trzeba nadmienić, że strategia ochrony żubra z 2007 roku określała maksymalną liczebność tego gatunku w Bieszczadach na 400 osobników.” – przyznają Lasy Państwowe.


Niepokojące dane przedstawili również reprezentanci inspekcji weterynaryjnej. Dr Mirosław Welz, Podkarpacki Wojewódzki Lekarz Weterynarii, przedstawił informację o stanie zdrowotnym stad wolnościowych w Bieszczadach. Poinformował o stwierdzonych przypadkach gruźlicy u dzików na tym terenie. W związku z tą sytuacją zaproponowano wykonanie diagnostycznego odstrzału wytypowanych osobników żubra w celu zbadania stanu zdrowotnego stad.


„Niepokój specjalistów budzi fakt, że coraz częściej przyczyną śmierci żubrów są choroby. Tylko w latach 2011–2017 w zachodniej subpopulacji żubrów bieszczadzkich stwierdzono 37 przypadków śmiertelności, z czego na pewno 10 przypisać można było rozmaitego rodzaju jednostkom chorobowym lub patologiom. Niestety, w wielu przypadkach stan znajdowanego truchła uniemożliwiał stwierdzenie przyczyny śmierci.” – pisze RDLP.


Stanisław Kaczor, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Sanoku, mówił z kolei o wzroście przypadków telazjozy u bieszczadzkich żubrów. To choroba wywoływana przez nicienie żerujące w gałce ocznej przeżuwaczy i doprowadzająca do śmierci zwierząt. Z uwagi na charakter zakaźny choroby, komisja rekomenduje eliminację osobników zarażonych i osłabionych, podatnych również na inne patogeny chorobotwórcze. Pierwszy przypadek telazjozy u bieszczadzkich żubrów stwierdzono w 2012 roku. Mówiono również o genetycznych ułomnościach populacji, które sprawiają, że żubr wciąż jest gatunkiem zagrożonym i bez pomocy ludzi dawno byłby wymarł.


Profesor Wanda Olech, prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów, poinformowała o planowanym w tym roku odłowieniu i przesiedleniu 9 bieszczadzkich żubrów do Rumunii. Zapowiedziała też działania zmierzające do wsiedlenia żubrów na terenie Magurskiego Parku Narodowego. Wskazano na konieczność remontu odłowni i modyfikacji harmonogramu projektu „Kompleksowa ochrona żubra w Polsce”. Przedstawione zostały też dane o liczebności i kondycji żubrów przebywających w zagrodzie pokazowej w Mucznem. W tym roku planowane jest wypuszczenie stąd kilku osobników do dzikich stad.