To nie scenariusz kryminalnego filmu akcji, ale autentyczny przebieg zdarzeń, jakie rozegrały się w pewnym gospodarstwie w dzielnicy Bałuty, na peryferiach Łodzi. Z ustaleń policji wynika, że około godz. 6 rano gospodarz przez okno zauważył nieznane auto, zaparkowane przy jego posesji. Poszedł więc sprawdzić, kto i po co nim przyjechał.

Właścicielem samochodu marki ford okazał się złodziej, który właśnie usiłował wymontować akumulator z kombajnu, stojącego na posesji. Zaskoczony rabuś nie stracił jednak zimnej krwi i wyciągnął nóż. W trakcie szamotaniny, jaka się wywiązała, kilkakrotnie zranił 46-letniego rolnika, broniącego swojej własności.

Gospodarz obawiając się o swoje życie odskoczył i złapał kij do obrony. Wtedy złodziej pobiegł do auta, wsiadł i odjechał. Zdeterminowany rolnik ruszył w pościg pieszo, a wreszcie rzucił się na tył forda, by powstrzymać uciekającego. Złodzieja nie powstrzymał, ale kijem rozbił szybę w samochodzie.

Tak zaznaczonego forda policji łatwo było już namierzyć. W czasie zatrzymania w samochodzie była jeszcze jedna osoba, która nie miała związku z kradzieżą. Amatorem cudzej własności okazał się 38-latek notowany wcześniej za popełnianie podobnych przestępstw.

Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia, co zagrożone jest karą nawet 15 lat pozbawienia wolności. Na wniosek prokuratury sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące.