Wczorajsze liczenie tirów z tucznikami w Świecku, nieoczekiwanie przerodziło się w blokadę wielkopolskiej ubojni.

Gdy stojący przy autostradowych bramkach rolnicy chcieli nad ranem zajrzeć do tira z Niemiec, jego kierowca o mało ich nie rozjechał. Rolnicy pojechali za nim i dojechali pod zakłady mięsne "Agro-Handel" w Mościszkach. Tam zablokowali ściganego tira i kolejną ciężarówkę z transportem świń. Na miejsce wezwano policjantów i powiadomiono służby weterynaryjne.

- Kierowca tira, za którym przyjechaliśmy, nie posiadał koniecznych dokumentów, w tym świadectw weterynaryjnych. Twierdził, że dokumenty już są w zakładzie, tymczasem on nie zdążył tam wjechać. To znaczy, że ten transport powinien zostać zutylizowany, bo zawiera zwierzęta nieznanego pochodzenia i stanowi zagrożenie - uważa Janusz Terka, współorganizator rolniczej akcji.

- Zablokowaliśmy również wjazd kolejnemu tirowi z żywymi świniami i ciężarówce-chłodni, która wiezie pewnie gotowe elementy. Czekamy na inspektorów weterynarii i kontrolę transportów.

- Powiadomiliśmy również o fakcie Głównego Lekarza Weterynarii. Pan Konopka nie wierzył, że do Polski zwozi się na potęgę świnie z Niemiec, więc teraz mamy dla niego twarde dowody. Tymczasem brawo biją nam nawet zdążający do zakładu pracownicy. - twierdzi J. Terka.

1) Aktualizacja:

Jak dowiedzieliśmy się od uczestników akcji, trwa już kontrola weterynaryjna zatrzymanych tirów. Kierowcy nie mieli jednak wymaganej dokumentacji - tą dostarczono dopiero z zakładu. Wokół rolników tymczasem gromadzą się coraz liczniejsze siły policji. Janusz Terka zaapelował do okolicznych rolników o wsparcie, choćby w postaci gorącej herbaty dla zziębnietych, głodnych i niewyspanych rolników z blokady, w której biorą udział zarówno związkowcy z rolniczej Solidarności, jak i sympatycy AgroUnii.

2) Aktualizacja

Rolnicy rozmawiali z przedstawicielem ubojni, który jednak nie został upoważniony do zabierania głosu w imieniu firmy. -My chcieliśmy za to poprosić tą firmę, aby pamiętała o tym, że w czasie pandemii mogła skorzystać z pomocy tego państwa. Większość producentów trzody takiej szansy nie miała. Prosimy więc, byście pomogli teraz rolnikom, ale polskim rolnikom. Tego wymaga przyzwoitość - powiedział Janusz Terka.

Próbowaliśmy skontaktować się z dyrekcją zakładów w Mościszkach, by poprosić o komentarz do dzisiejszych wydarzeń. Udało się nam dodzwonić do Michała Browarnego, z-cy dyrektora handlowego firmy, który jednak stwierdził, że nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie.

Od uczestników blokady pod ubojnią dowiedzieliśmy się, że ciężarówki z polskimi tucznikami są bez problemów wpuszczane. Te na obcych numerach omijają zakłady. Rolnicy wciąż nie znają wyników kontroli weterynaryjnej i kontroli przeprowadzonej przez inspekcje transportu drogowego w stosunku do dwóch zatrzymanych tirów ze świniami.

3) Aktualizacja:

Kilka minut temu policja przekazała rolnikom wyniki wspomnianych wcześniej kontroli. Inspektorzy weterynarii nie stwierdzili żadnych uchybień. Inspektorzy transportu nie mieli zastrzeżeń co do samego transportu, ale czasu pracy i uprawnień kierowców. W związku z tym nałożone zostaną kary administracyjne. Ze względów technicznych niemożliwe okazało się ważenie pojazdów.

Z ostatniej chwili:

Przemarznięci rolnicy zdecydowali się przed południem zakończyć akcję i rozjechać do domów. -Jesteśmy zadowoleni z efektów naszych dzisiejszych działań. Mimo skromnych sił udało się nam pokazać i nagłośnić problem, z jakimi zmaga się nasza branża - uważa Janusz Terka.-Nikt już nie powie, że ten nadmierny import niemieckiego żywca, który psuje nasz rynek i doprowadza do ruiny polskie gospodarstwa, to to wytwór imaginacji rolników. To fakty, które decydenci winni wreszcie dostrzec i zareagować.