- Chcemy pokazać Warszawie, że na polskiej wsi jest problem. Do tej pory nikt nie chciał tego pokazywać i nikt nie chciał o tym mówić. Pokazywaliśmy to w naszych małych miejscowościach, manifestowaliśmy w protestach na pasach drogowych. Są tutaj sami rolnicy, a powinni też stać konsumenci, bo to również w ich obronie się tutaj gromadzimy – mówi Kołodziejczak.

W trakcie manifestacji rolnicy rozdają ulotki i mówią jak wyglądały dwumiesięczne rozmowy z ministerstwem rolnictwa. Chcą uświadomić społeczeństwu, że polskie warzywa są wypierane przez importowane do Polski produkty, nie tylko te z krajów UE ale też spoza Wspólnoty. Do tego ich jakość wielokrotnie jest wątpliwa.

– Nie chodzi tu wyłącznie o ceny, do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa żywności. Sami przechodzimy wielokrotne kontrole produktów. Ponosimy wysokie koszty produkcji, a później nie ma kto od nas odebrać tych warzyw, bo markety mają podpisane umowy z innymi krajami, sprowadzając często tańsze, gorszej jakości produkty, które zostały wycofane z tamtych rynków i są kierowane do nas – tłumaczą nam zgromadzeni.