Rolnicy o 8.00 rano rozpoczęli strajk w Srocku (woj. łódzkie). Będą blokowali drogę krajową nr 12, a także będą protestowali stacjonarnie, w mieście. Powodem wyjścia rolników na ulicę jest dramatyczna sytuacja hodowców świń i niezadowolenie z działań rządzących. Wśród postulatów protestujących są: dofinansowanie i wzmocnienie działać weterynarii, zwiększenie uboju świń w strefach ASF, wypłata odszkodowań. 

Na placu przed kościołem zebrało się kilkudziesięciu rolników. Protestujący przyjechali z całej Polski. Jest też między innymi delegacja rybaków z Pomorza. Najwięcej rolników dotarło na blokadę z woj. łódzkiego. Przed ósmą uczestnicy protestu zapalili kilka rac. Na transparentach najczęściej widnieją hasła: "Wojna o wieś", a także "Zabić dzika nie rolnika", "Stop ASF".  - Jeśli teraz nie zaprotestujemy, to wkrótce nas nie będzie - podkreślił w rozmowie z PAP rolnik z powiatu piotrkowskiego. - Rząd jest nieudolny, zamiast odstrzelić kilkaset dzików w związku z epidemią ASF, doprowadził do tego, że codziennie wybijane są tysiące świń - zaznaczył.

Po 8.00 z placu przed kościołem w Serocku powoli ruszyła kawalkada ok. 150 ciągników i innych maszyn rolniczych, która przejechała w pobliże ronda, na którym krzyżują się drogi krajowe nr 12 i 91 oraz droga ekspresowa S8. Blokada będzie miała - jak mówią demonstrujący - charakter "kroczący". Kawalkadzie maszyn rolniczych towarzyszy kilkudziesięciu sympatyków AGROunii. W sumie - zdaniem policji - w demonstracji może uczestniczyć 250 rolników. Kołodziejczak zapowiedział, że strajk może potrwać nawet 8 godzin. 

- Możemy tylko przeprosić kierowców za utrudnienia i blokadę, ale rolnicy mają swoje racje. Rząd od dwóch lat ich nie słucha. Teraz musi posłuchać - powiedział PAP lider Agrounii.

- Protestujemy m.in. przeciwko zabijaniu zdrowych zwierząt w wyniku przymusowego uboju podczas epidemii afrykańskiego pomoru świń (ASF). Rząd nie radzi sobie z tą chorobą - wyjaśnił Kołodziejczak.

- Morawiecki, minister rolnictwa nie robią nic, Kaczyński o niczym nie wie, dlatego my tu jesteśmy, by pokazać naszą determinację – mówi Michał Kołodziejczak. - Mamy informacje od weterynarii: nie ma pieniędzy na odszkodowania. Rolnictwo upada, a premier Morawiecki jeździ po kraju i opowiada ludziom głupoty, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepie. W Polsce w ciągu godziny upadają 3 gospodarstwa zajmujące się hodowlą świń – wylicza.  

Lider protestujących zaznacza, że ich postulaty zostały już złożone na ręce premiera i lekarzy weterynarii, teraz chcą spotkania i rozmowy.

- Jak nikt inni, rolnicy zostali oszukani przez tę władzę, dlatego pokazujemy, jak bardzo jesteśmy niezadowoleni i zdeterminowani – mówi Kołodziejczak.

Rolnicy chcą jednego: by spotkał się i wysłuchał ich postulatów Mateusz Morawiecki. Chcą usiąść z nim przy stole i porozmawiać o przygotowanych przez nich założeniach, poprawiających sytuację polskiego rolnictwa. Jak zaznacza Kołodziejczak, tylko rozmowa przy stole może coś zmienić i tylko premier może być dla nich partnerem w tej dyskusji.

- Chcemy porozmawiać z premierem, chcemy dowiedzieć się, jaki pan premier ma plan, chyba że nie ma, i "stawia na nas kreskę" – to też chcemy wiedzieć - zaznaczył Kołodziejczak.

Obecnego ministra rolnictwa oceniają bardzo krytycznie: „Grzegorz Puda ośmiesza polskie rolnictwo, nie ma kompetencji, dlatego my nawet się do niego nie zwracamy z naszymi problemami" – podkreślił.

Kołodziejczak powiedział także, że rolnicy chcą podmiotowości, chcą być nie tylko słyszalnym głosem, lecz także chcą decydować o polityce rolnej.

- Rząd nie radzi sobie z rolnikami, z naszymi problemami i z ASF - mówił Kołodziejczak. - Mówimy temu rządowi - wara od rolników - podkreślił. - To jest rząd, który nie dał nam podmiotowości, choć chce nam obiecać wszystko - zaznaczył. - Podmiotowość jest dla nas najważniejsza, bo tu nie o pieniądze nawet chodzi, ale o godność rolników - oświadczył szef AGROunii.

Michał Kołodziejczak odniósł się także do zwołanego wczoraj posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi: Odbieramy to jako potwarz. Nie dostajemy rządnych informacji od ministerstwa. Nie dostaliśmy jasnych informacji o odszkodowaniach, i o tym, że będzie zwiększenie zatrudnienia w weterynarii i o planowanych zmianach systemowych w weterynarii - zaznacza.