Od rana rolnicze strajki trwają w różnych rejonach kraju. Jak poinformował Piotr Łuczak z Unii Warzywno-Ziemniaczanej, do wczoraj stowarzyszeniu wiadomo było o 9 protestach w całym kraju.
Najliczniejsze wystąpienia miały miejsce w regionie łódzkim. Dwieście ciągników od godz. 8 rano zablokowało ruch na drodze krajowej nr 60 w powiecie łęczyckim i zgierskim, między Topolą Szlachecką a rondem w Emilii pod Zgierzem. Kolumna licząca ponad 100 ciągników, także z maszynami, jak również kombajnów i oflagowanych aut wyruszyła zaś o godz. 10.30 z Wróblewa w powiecie sieradzkim na trasę krajową nr 12. Traktory w grupach po 5 pojazdów jeżdżą w niewielkich odstępach aż do ronda w Grabowcu pod Zduńską Wolą. Na blokowanych „krajówkach” tworzą się potężne korki, szczególnie w rejonie zjazdów na drogę ekspresową S8 i autostradę A2. Producentów z Unii Warzywno-Ziemniaczanej wsparli w akcji rolnicy z powiatu piotrkowskiego, a nawet hodowcy zwierząt futerkowych Śląska.

W samo południe kilka ciągników odłączyło się kolumny i zajechało pod Starostwo Powiatowe w Sieradzu. Warzywnicy w geście protestu rozrzucili przed urzędem dwa rozrzutniki kapusty modrej i pekińskiej. 

Jak wyjaśnił zgromadzonym Michał Kołodziejczak, szef Unii, to tylko ułamek warzyw, które zalegają w chłodniach, bo rolnicy nie mają ich komu sprzedawać. Wielu rolników musiało w ten sposób wyrzucić tej wiosny plony, które zaczynały gnić w magazynach.
-Próbowaliśmy rozmawiać z resortem rolnictwa, ale rząd nic nie robi a nasza sytuacja wciąż się pogarsza – powiedział Kołodziejczak. -Gdy byliśmy w Warszawie minister Bogucki żartował z nas, mówiąc że polscy rolnicy nie potrafią strajkować i kazał nam brać przykład z Francuzów. Dziś idziemy za jego radą i pokazujemy, że potrafimy się zjednoczyć i potrafimy protestować z taką samą determinacją, jak farmerzy na Zachodzie Europy. Panie ministrze Bogucki, ta kapusta jest dla pana i jeśli ma pan choć krztynę honoru, to teraz powinien pan przynajmniej zapłacić za sprzątanie tego placu – stwierdził szef Unii Warzywno-Ziemniaczanej.

Protestujący złożyli na ręce starosty Mariusza Bądziora swoje postulaty, adresowane do Premiera RP. Dotyczą one nie tylko branży warzywniczej. Na liście znalazły się żądania: znakowania polskich produktów w sklepach i podwyższenia kar za fałszowanie żywności, ograniczenia importu żywności i wzmożenie rzetelnej kontroli sprowadzanych do Polski produktów, wypłaty odszkodowań dla wszystkich producentów trzody poszkodowanych w wyniku ASF i skutecznego zwalczania epidemii przed depopulacje dzików, wstrzymania importu zboża z Ukrainy, odbudowy dobrych stosunków i handlu z Rosją, zaprzestania niszczenia branży futerkowej, zrównania dopłat bezpośrednich w całej UE lub ich zniesienia, podjęcia działań dla równouprawnienia polskich rolników w dostępie do rynków zbytu, zmian kadrowych w resorcie rolnictwa włącznie z jego kierownictwem, oraz rozwiązania izb rolniczych, które nie reprezentują należycie interesów rolników.

Liderom Unii towarzyszyli w trakcie protestu Andrzej Prochoń (dawny działacz Samoobrony i współpracownik Andrzeja Lepera), oraz Piotr Rybak (przedsiębiorca z Dolnego Śląska, znany z powodu spalenia kukły przedstawiającej Żyda na wrocławskim rynku). Protesty Unii Warzywno-Ziemniaczanej poparła Federacja Rolna, która zorganizowała dziś traktorową blokadę drogi krajowej nr 3 w kierunku granicy państwa w Jakuszycach. Podobne protesty odbyły lub odbywają się wciąż na drodze nr 11 Bobolice-Koszalin, na drodze nr 25 między Ostrowem Wlkp. a Nowymi Skalmierzycami. Przed Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku pikietowali zaś producenci trzody z rejonów objętych ASF. Protestujący czekają na reakcję rządu. Jeśli taka nie nastąpi, zapowiadają kolejne protesty o dużo większym zasięgu być może już w przyszłym tygodniu.