− Widzimy problem na rynku ze względu na embargo wschodnie i wojnę na Ukrainie. Rynek się psuje i jest coraz trudniejszy. Szukamy sposobów, by jabłka były eksportowane do Nigerii i Tanzanii. Problemów jest wiele, ale to, żeby jabłka trafiały do Afryki, nie jest niemożliwe. Monitorujemy te rynki, chcielibyśmy tam wchodzić. Jabłko deserowe w tych krajach jest bardzo pożądanym produktem − powiedział w piątek w Kielcach sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz pełnomocnik rządu do spraw przetwórstwa i rozwoju rynków rolnych Norbert Kaczmarczyk.

Dodał, że politycy współpracują w tej kwestii z przedsiębiorcami. Zaznaczył, że oprócz podpisywania kontraktów na szczeblu biznesowym równolegle konieczne jest, aby dochodziło do podpisywania obustronnych umów na poziomie rządowym między władzami poszczególnych państw.

− Odbyły się już spotkania i rozmowy w tej sprawie - dodał.

Wiceminister zwrócił uwagę, że w związku z wojną w Ukrainie eksport jabłek na Wschód jest dużym problemem, dlatego rząd pod koniec kwietnia wprowadził program dopłat do skupu jabłek deserowych. Sadownicy mogą otrzymać dopłatę 30 groszy do sprzedanego kilograma owoców. Jabłka skupują zakłady wpisane na listę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

− Okazało się, że mogliśmy doprowadzić do sytuacji, w której byłby wielki zastój, jeżeli chodzi o rynek jabłek. Natomiast wycofanie z rynku jabłek deserowych, prowadzi do sytuacji, w której nie będzie tego zastoju. Na początek to jest 200 tysięcy ton - zaznaczył Kaczmarczyk.

Nie jest wykluczone, że program zostanie przedłużony, a liczba ton jabłek, do których mają być dopłaty, zostanie zwiększona.

Kaczmarczyk zapewnił, że Polska jest zabezpieczona pod kątem żywnościowym, a sprzedaż polskich towarów rolno-spożywczych rośnie. Eksport w 2020 roku opiewał na ponad 34 miliardy euro, a w 2021 - ponad 37 miliardów euro.

−Polska eksportuje nadwyżki, jednocześnie nie wyprzedając swojego kapitału. 80 proc. zbóż trafia na rynek krajowy, a tylko 20 proc. jest eksportowanych. Podobnie jest z cukrem, mlekiem, czy wołowiną. Jesteśmy niezabezpieczeni jedynie w kwestii wieprzowiny, przez sytuację trudną związaną z wirusem afrykańskiego pomoru świń - mówił wiceminister, który przypomniał, że na program pomocowy dla hodowców trzody chlewnej przeznaczono 400 mln zł.

Podsekretarz stanu poinformował także, że z Krajowego Planu Odbudowy około 4,5 miliarda złotych zostanie przeznaczonych na przetwórstwo. Z tej pomocy będą mogli skorzystać między innymi rolnicy i sadownicy indywidualni, a wsparcie dla nich może wynieść do 800 tysięcy złotych.