Szef MEiN wskazał w radiowej Jedynce, że zdalna nauka ze względu na COVID-19 prowadzona jest w kilkunastu procentach placówek. "Mówimy o placówkach, w których mamy pojedyncze klasy na nauczaniu zdalnym. Jeśli chodzi o całe szkoły to znikomy odsetek" - stwierdził minister.

Resort informował w środę, że 96,6 proc. przedszkoli i placówek wychowania przedszkolnego, 84 proc. szkół podstawowych i 85,2 proc. szkół ponadpodstawowych pracuje w trybie stacjonarnym.

Zdalna nauka - jak poinformował w czwartek minister - dotyczy obecnie ok. 5 proc. uczniów, 95 proc. uczy się w trybie stacjonarnym, bez przeszkód.

Pytany, czy może złożyć deklarację, że powszechne odejście od nauczania stacjonarnego w tym roku szkolnym jest wykluczone, szef resortu edukacji odparł, że "absolutnie takiej deklaracji nigdy nie składał i złożyć nie może, bo nie jest wróżką i nie jest w stanie przewidzieć, co będzie za miesiąc, dwa czy trzy".

"Na ten moment nie przewidujemy systemowego przejścia na tryb zdalny, poza przypadkami, kiedy dyrektor wraz z sanepidem stwierdzą, że jest taka konieczność. (…) Tryb zdalny wyrządza sporo szkód uczniom, zarówno w wiedzy, jak i kondycji fizycznej i psychicznej" - podkreślił.