Rolnicy prowadzący stawy hodowlane ryb pod Goleniowem, w województwie zachodniopomorskim, nic zarobili przed tegoroczną Wigilią, choć hodowali tysiące ryb. 20 grudnia karpie i inne ryby w stawach zasilanych wodami z rzeczki Leśnicy zaczęły bowiem zdychać – donosi serwis gs24.pl.

Policję i służby weterynaryjne powiadomili jako pierwsi właściciele gospodarstwa rybackiego w miejscowości Wisławie koło Maszewa. Ryby w ich stawach zaczęły doznawać dziwnych skurczy i próbowały wyskakiwać z wody, która z kolei zaczęła cuchnąc rozpuszczalnikiem. Gospodarze wyłowili z basenu magazynowego i stawów hodowlanych 4 tony śniętych ryb.

Zaraz te z okazało się, że nie tylko oni doświadczyli skutków skażenia rzeki Leśnicy. Straty mieli również inni właściciele stawów w okolicy. Śnięte ryby pojawiły się również w zasilanym Leśnicą Jeziorze Maszewskim. Lokalny zarząd Związku Wędkarskiego ogłosił, by nie łowić i nie spożywać ryb z tego akwenu.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła policja. Próbki wody ze stawów hodowlanych, rzeki i jeziora pobrali do badania inspektorzy Zakładu Higieny Weterynaryjnej w Poznaniu. Wyniki analizy lada dzień będą znane. Właściciele stawów zamiast zysków liczą straty.