Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski powiedział, że w tej sprawie zatrzymano w poniedziałek i doprowadzono do prokuratury prezesa spółki z Cichoradza oraz dwóch członków zarządu.

- Usłyszeli oni w prokuraturze zarzuty. Chodzi, po pierwsze, o niezgodne z prawem prowadzenie ksiąg rachunkowych. Po drugie, usłyszeli zarzut niegospodarności, na której skutek doszło do wyrządzenia szkody o łącznej wartości ok. 27 mln zł. Po trzecie, chodzi sprzeniewierzenie różnego rodzaju zbóż, które rolnicy oddawali na przechowanie w ramach umowy składu tej spółce - powiedział we wtorek prokurator Kukawski.

Dodał, że przesłuchiwani mężczyźni nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Jeden z nich składał wyjaśnienia, a dwóch odmówiło.

- Zostali zwolnieni do domów, a prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych w kwocie 100 i 50 tysięcy złotych. Mają ponadto zakaz opuszczania kraju i zostali objęci policyjnym dozorem oraz zakazem kontaktowania się z określonymi osobami - wyjaśnił rzecznik prasowy toruńskiej prokuratury.

Wierzytelności obejmują kwotę blisko 27 mln zł, przysługującą ok. 900 wierzycielom. Sprzeniewierzone mienie w postaci zbóż miało wartość ok. 170 tys. zł.

Śledztwo w tej sprawie trwało wiele miesięcy. Przesłuchano ok. 600 osób - świadków i pokrzywdzonych, a także zgromadzono obszerną dokumentację handlową.

- Kara za te czyny wynosi od roku do 10 lat pozbawienia wolności - wyjaśnił Kukawski.

Jak dowiedziała się, w tej sprawie nie można wykluczyć kolejnych zatrzymań.

- Wszystkiego w tej sprawie, wszystkich zastosowanych mechanizmów, jeszcze nie poznaliśmy - dodał Kukawski.