Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w minioną sobotę w lesie koło wsi Mała, w powiecie ropczycko-sędziszowski na Podkarpaciu. 56-letni mężczyzna pomagający przy wycince wykrotów po ostatnich burzach, poniósł śmierć wskutek uderzenia konarem w głowę.

Jak poinformował portal Echo Dnia, policjanci ustalili, że 56-letni mieszkaniec gminy Ropczyce pracował w lesie z dwoma innymi mężczyznami przy usuwania wykrotów w lesie. W trakcie wyciągania zwalonego drzewa ciągnikiem, gruba gałąź uderzyła w głowę stojącego zbyt blisko 56-latka.

Poszkodowany doznał poważnych obrażeń. Pozostali od razu ruszyli mu na pomoc. Najpierw oni, a następnie wezwani na miejsce ratownicy medyczni usiłowali reanimować nieprzytomnego mężczyznę. Ich wysiłki nie odniosły jednak skutku. Lekarz musiał stwierdzić zgon 56-latka.

Na miejscu zjawiła się również policja. Badanie alkomatem wykazało, że 33-letni traktorzysta pracujący przy zrywce był pijany, miał prawie 1 promil alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie. Gdy wytrzeźwiał, usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

Za nieodpowiedzialne zachowanie stanie wkrótce przed sądem. Do rozprawy znajdować się ma po policyjnym dozorem.