Rolnicy jeździli ciągnikami po trzech rondach – w centrum Sieradza, w Smardzewie na trasie krajowej nr 12 oraz na „wolotówce” w kierunku Złoczewa, u zbiegu DK 12 i drogi wojewódzkiej nr 482. Choć traktory spowalniały ruch, rolnicy nie chcieli zbytnio uprzykrzyć życia kierowcom.
-Postanowiliśmy jedynie pokazać, że nasza determinacja nie maleje, rośniemy w siłę i niecierpliwie czekamy na efekty pracy strony rządowej - przyznaje Piotr Łuczak, jeden z liderów Unii Warzywno-Ziemniaczanej, rolnik ze Słomkowa Mokrego w gminie Wróblew, w powiecie sieradzkim.

Po pięciu „pieszych” blokadach dróg w powiecie sieradzkim, gdy protesty zaczęły rozlewać się na Wielkopolskę, resort rolnictwa zaprosił wreszcie protestujących producentów ziemniaków i warzyw do rozmów. Dotąd odbyły się dwa spotkania w ministerstwie rolnictwa. Jak mówią warzywnicy – były to negocjacje trudne, ale napawające nadzieją na rozwiązanie najpilniejszych problemów. Warzywnicy domagają się przede wszystkim przerwania niekontrolowanego napływu ziemniaków i warzyw z zagranicy, także spoza krajów UE. Nadmierny import uniemożliwia im bowiem zbyt ziemniaków i warzyw na rodzimym rynku, zaś duże sieci handlowe i przetwórcy stracili zainteresowanie skupem polskich płodów rolnych.

-Minister Jurgiel zdecydował o powołaniu specjalnej grupy roboczej, która ma wypracować takie rozwiązania, które pozwolą zablokować niekontrolowany import – mówi Piotr Łuczak. -W składzie tej grupy znalazły m.in. się służby, których kompetencje obejmują dbałość o bezpieczeństwo i jakość importowanej żywności, kontrola jej pochodzenia i legalność zbytu w naszym kraju. Ministerstwo ma również uruchomić tzw. gorącą linię, by rolnicy mogli bezpośrednio zgłaszać fakty naruszenia przepisów przez importerów, przetwórców czy dystrybutorów handlowych.

-Piątkowe protesty drogowe nie oznaczają zerwania rozmów i nie były też z naszej strony sposobem na okazanie votum nieufności - zaznacza wiceprzewodniczacy Unii. -Rząd musi jednak zrozumieć nasze zniecierpliwienie: nasz rynek już zalewają tzw. młode ziemniaki z Afryki, a za chwilę ruszą do Polski transporty Rumunii i znów zmuszeni będziemy żebrać o skup naszej produkcji za grosze…