W Leokadiowie, w gminie Puławy (woj. lubelskie) ojciec z pomocą syna i córki zwoził do gospodarstwa drewno na opał. Syn kierował ciągnikiem, zaś ojciec z córką siedzieli na załadowanym drewnem wozie. Na nierównościach gruntowej drogi bale podskoczyły, a ojciec spadł z wozu. Mężczyzna z obrażeniami ciała trafił do szpitala.

W podobnych okolicznościach na drodze publicznej w Miłkowicach-Maćkach pod Siemiatyczami (woj. podlaskie), ucierpiał 16-letni chłopiec. Nastolatek stał podczas jazdy na przyczepie doczepionej do ciągnika, trzymając się big-baga. Gdy koło przyczepy wpadło w dziurę w asfaltowej nawierzchni, chłopiec spadł. Obrażenia były na tyle poważne, że został odwieziony do szpitala. Traktorem kierował 47-letni mężczyzna.

Jak zaznaczają policjanci, w obu przypadkach uczestnicy wypadku byli trzeźwi, najwyraźniej jednak zabrakło im wyobraźni i zdrowego rozsądku.