Pożar jako pierwszy dostrzegł w sobotę wieczorem właściciel gospodarstwa. Jak relacjonował strażakom - nagle usłyszał trzask pękającego eternitu i zauważył kłęby dymu, wydobywające się spod dachu.

Żywioł rozpętał się w drewnianej stodole zaadaptowanej na chlewnię i zagrażał murowanej części kompleksu budynków gospodarczych. Gdy na miejsce przybyli strażacy, szybko ugasili ogień. Okazało się jednak, że na ratunek dla pozostających wewnątrz zwierząt jest już za późno. Ponad 100 świń udusiło się dymem lub spłonęło.

Z drewnianej części chlewni zostały zgliszcza. Policjanci wraz z biegłym sądowym z zakresu pożarnictwa ustalają, co było przyczyną tego zdarzenia.