Jak poinformował Dziennik Wschodni, pożar miał miejsce dziś w nocy w miejscowości Chrząchów, w gminie Końskowola. Indyczarnia spłonęła doszczętnie wraz z wyposażeniem i żywym inwentarzem. Właściciel szacuje straty na przynajmniej pół miliona złotych.


Ogień dostrzegli mieszkańcy sąsiedniego gospodarstwa po godz. 1 w nocy, gdy pożar był już mocno rozwinięty. Powiadomiono strażaków i właścicieli fermy, którzy mieszkają w innej wsi. Do akcji gaśniczej zadysponowano 9 zastępów strażaków z okolicznych jednostek.


Niestety, na pomoc uwięzionym w płonącym budynku indykom było już za późno. Wskutek zatrucia dymem i w płomieniach padło 5 tysięcy indyków. Spalił się również doszczętnie dach kurnika i jego wyposażenie.


W opinii strażaków ogień pojawił się najpierw wewnątrz obiektu, prawdopodobnie w efekcie zwarcia w instalacji elektrycznej. Przyczyny pożaru po oględzinach pogorzeliska i analizie nagrań z monitoringu fermu ustalić mają policjanci. Obiekt niestety nie był ubezpieczony.