Przypomnijmy - 20 sierpnia br. w kościele pod wezwaniem Świętej Anny — Matki Najświętszej Maryi Panny w Bobinie w woj. małopolskim związek małżeński zawarł wiceminister rolnictwa Norbert Kaczmarczyk. Jednym z prezentów ślubnych podarowanych parze młodej był... ciągnik rolniczy marki John Deere 8R 340 wart 1,5 mln złotych, który docelowo ma służyć w gospodarstwie pana młodego. Powierzchnia gospodarstwa, zgodnie z oświadczeniem majątkowym wiceministra, wynosi 16 ha.

 CBA przyjrzy się John Deer'owi

Na weselu bawiło się 500 (!) osób, a wśród znamienitych gości znaleźli się m.in. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, poseł Tadeusz Cymański, Beata Kempa oraz wielu innych polityków z pierwszych stron gazet. Gwoździem w programie wystawnego przyjęcia było przekazanie kluczyków do John Deera 8R 340. Prezent został ufundowany przez brata pana młodego - Konrada Kaczmarczyka.

I gdyby nie ów nieszczęsny ciągnik i impreza pełna przepychu zapewne nikt nie zwróciłby uwagi na zmianę stanu cywilnego wiceministra rolnictwa. Feralny podarek zbulwersował opinię publiczną, która zażądała w tej sprawie wyjaśnień, a politycy opozycji złożyli nawet zawiadomienie do CBA. Wesele odbiło się w mediach szerokim echem - nawet w TVPInfo poświęcono mu czas, by wziąć w obronę biednego Norberta Kaczmarczyka bezpardonowo zaatakowanego przez ,,totalną opozycję".

- To próba dyskryminacji polskich rolników - mówi brat wiceministra

Ciągnik przekazany w ramach prezentu ślubnego został kupiony u dealera, który, jak się okazało po kilku godzinach, niezbyt wnikliwego śledztwa dziennikarzy, zaopatrzył także Wody Polskie w 100 maszyn tejże marki. Sprzedawca wydał w tej sprawie oświadczenie.

Kilka dni po głośnym wydarzeniu Konrad Kaczmarczyk - brat wiceministra postanowił skomentować medialne ataki na ciągnik, brata i rolnictwo. Otóż jak twierdzi, przekazanie traktora parze młodej miało charakter wyłącznie symboliczny, oznaczający udostępnienie go do użytku w ich gospodarstwie, ponieważ to brat wiceministra za niego zapłacił i jestem cały czas jego właścicielem. Brat wyraził także zgodę na nagranie filmu, gdyż, jak twierdzi, jest to formuła firmy sprzedającej stosowana u wszystkich klientów. Rodzi się wobec tego pytanie - po co było uroczyste ,,przekazanie" ciągnika? Czyżby było to zagranie ,,pod publiczkę"?

Rozgoryczony Konrad Kaczmarczyk porównuje także prowadzenie dużego gospodarstwa do przedsiębiorstwa. - Ciężką pracą, podejmowanym ryzykiem co do konkretnej produkcji rolnej oraz inwestowaniem w nowe technologie udało mi się doprowadzić do sytuacji, że dzisiaj posiadam 1000 ha ziemi pod uprawę. Proszę sobie wyobrazić, jakimi potężnymi sumami obraca taki rolnik. Są to milionowe zarobki, ale zarazem milionowe wydatki. Ceny maszyn, ceny za środki oraz opłaty za ubezpieczenia i inne inwestycje powodują, że trzeba mieć głowę na karku, i obserwować sytuację na rynku. Zakup wspomnianego traktora jest niewątpliwie dotkliwy finansowo, ale traktuję to jako kolejną konieczną inwestycję w gospodarstwo - tłumaczy brat wiceministra na łamach Kuriera Tarnowskiego.

Brat wiceministra nie omieszkał także zaatakować polityków opozycji oraz wszystkich, którzy ośmielili się go skrytykować

Podejście takich osób do rolników może świadczyć o dwóch rzeczach. Albo ludzie mówią to z niewiedzy jak wygląda rzeczywistość i jaki to trud dla rolnika, aby zakupić taki ciągnik rolniczy, albo robią to świadomie próbując dyskryminować polskich rolników. Być może pewnej grupie osób zależy na marginalizowaniu Polski by była zależna żywnościowa od innych państw, a polscy rolnicy byli biedni i słabi – postrzegani jako gorsza kategoria - mówi Konrad Kaczmarczyk.

Wiceminister Norbert Kaczmarczyk tłumaczy się z drogiego prezentu ślubnego

Głos w całej aferze zabrał także sam obdarowany. Oświadczenie zostało opublikowane na Twitterze i zamieszczamy je poniżej.

Na zakończenie chciałabym dodać, że w rolnictwie to wręcz normalne, że maszyny są drogie, a ich ceny często sięgają powyżej 1 mln zł. Jednak czy to było naprawdę takie trudne do przewidzenia, że w dobie wysokiej inflacji, kryzysu energetycznego, horrendalnie drogich nawozów, niezliczonych skandali z udziałem polityków partii rządzącej, ,,skromne" wesele wiceministra przejdzie bez echa? Odpowiedź brzmi: nie. Rozumiem, że ciągnik rolniczy na weselu miał wprowadzić do przyjęcia nutę elegancji, rozrywki i splendoru. Wyszło jednak, jak wyszło...