Jak podała "Gazeta Wrocławska", pożar zauważono w piątek około godz. 5.00 rano za zakładem DM Celus. Na początku w ogniu stało 14 stert słomy, złożonej na polu między zakładem a drogą krajową nr 8 relacji Wrocław-Kłodzko. Mimo wysiłków skierowanych do akcji, czyli 16 zastępów strażaków, po południu porywisty wiatr przeniósł płomienie na kolejne sterty. W efekcie płonęło już 20 stert, a w każdej kilkaset bel słomy. Jak donoszą internauci, dym unoszący się znad pożaru widać było z odległości wielu kilometrów.

Gwałtowny rozwój pożaru spowodował konieczność ściągnięcia na miejsce dodatkowych sił i środków z całego powiatu wrocławskiego, jak również z ościennych jednostek. W efekcie z pożogą przez cały piątek i noc z piątku na sobotę walczyło ponad 30 zastępów strażaków. Musieli oni zbudować m.in. specjalne linie zaopatrzenia w wodę z pobliskiego zalewu. Siły te zwiększono jeszcze do 44 zastępów.

Ratownikom udało się zażegnać niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia ognia na budynki produkcyjne zakładu. Jak zaznaczali strażacy, w sobotę około południa o zakończeniu akcji trudno mówić. Słoma to nadzwyczaj łatwopalny materiał i rozwój wypadków trudno przewidzieć.

Jak przypomina "Gazeta Wrocławska", podobny pożar słomy wybuchł w tym zakładzie jesienią 2012 roku. Właściciel oszacował wówczas straty na około 2 miliony złotych. Tym razem wstępne szacunki mówią o 4 mln zł!