Do zdarzenia doszło wczoraj rankiem, we wsi Białe Jeziorki, w gminie Dubeninki (woj. warmińsko-mazurskie).
-Wypędziliśmy jałówki na pastwisko i poszliśmy zjeść śniadanie. Gdy usłyszeliśmy hałas i wybiegliśmy z domu, z jałówki niewiele już zostało – opowiada młody rolnik, Dawid Bernatowicz.- To się działo w biały dzień, niecałe 30 metrów od zabudowań i tuż przy ruchliwej drodze.
-To już 6 sztuka, którą zabiły nam wilki. W sierpniu straciliśmy 4 sztuki, we wrześniu jedną i teraz kolejną - wylicza. -Wszystko to były hodowlane jałówki , h-fy przeznaczone na remont stada krów mlecznych i charolaise, z których chcieliśmy budować stado mięsne.

Rolnik szacuje swoje straty łącznie na minimum 35 tys. zł, ale jak mówi – tu nie chodzi o pieniądze, ale o straty, których żadne odszkodowanie pokryć nie może.
-Hodowaliśmy te jałówki od małego, nachodziliśmy się przy nich, by mieć z nich przyszłości pożytek. Tego czasu i tej pracy nikt nam nie zwróci – ubolewa gospodarz.-Na szacowanie strat czekać każą nam tymczasem po 2 miesiące, a pieniądze dostaniemy może na koniec roku, o ile w ogóle dostaniemy.

-Wszyscy wokół powiedzą, że wilków mamy zatrzęsienie, grasują tu watahy liczące czasem ponad 20 sztuk. W poszukiwaniu łatwego łupu podchodzą coraz bliżej gospodarstw i coraz mniej boją się ludzi. Niedawno zagryzły też dwa psy w gospodarstwach – mówi poszkodowany.-Ludzie boją się już wieczorem wychodzić z domów. Rolnicy obawiają się, że jak przyjdzie zima to drapieżniki zaczną się wdzierać do obór, chlewni czy kurników. Skoro za dnia nie boją się podchodzić pod domy, to chyba jest już jakiś problem?

Dawid Bernatowicz współgospodaruje na 100ha użytków i utrzymuje stado około 120 sztuk bydła – mlecznego i opasowego. Jest dostawcą mleka do OSM Giżycko.
-Susza sprawiła, że wszyscy hodowcy zwierząt narzekają dziś na brak paszy. Pogoda umożliwia nadal wypas bydła, ale jak tu wypasać krowy, gdy zjadają je wilki – pyta rozgoryczony rolnik.

-Tymczasem według urzędników z ochrony środowiska wilków wciąż jest mało i nie stanowią żadnego zagrożenia – twierdzi nasz rozmówca. -Rolnicy wiele razy domagali się tu przeprowadzenia odstrzałów, bo naszym zdaniem populacja tych zwierząt zbyt się rozrosła, a w naturalnych warunkach nie mają one wrogów. RDOŚ nie chce jednak o strzelaniu do wilków słyszeć. Obiecuje tylko fladry, by odstraszać je od ludzkich siedzib. Za chwilę będziemy żyć jak w średniowieczu, kiedy watahy napadały na podróżnych na drogach.