Po półtorarocznym śledztwie Prokuratura Rejonowa w Lesznie skierowała do sądu akt oskarżenia wobec właściciela fermy norek w Długiem Starem, w gminie Święciechowa w Wielkopolsce. Zarzuca mu okrutne traktowanie zwierząt i niezgodne z przepisami praktyki na fermie - donosi Radio Elka.

Sprawa ma swój początek w w grudniu 2020 roku, gdy aktywiści ze stowarzyszenia Otwarte Klatki upublicznili firm z fermy norek w Długiem Starem. Na nagraniu wykonanym z ukrycia m.in. widać, jak wyglądało zagazowywanie norek dwutlenkiem węgla. Zgodnie z przepisami zwierzęta powinny natychmiast tracić przytomność i zdychać. Tam jednak długo się męczyły przed śmiercią.

Niektóre norki jednak wcale nie umierały - dobijano je metalowym narzędziem, duszono lub uśmiercano waląc o słup. Otwarte Klatki złożyły zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez hodowcę.

Jak powiedział Radiu Elka prokurator Przemysław Grześkowiak z Prokuratury Rejonowej w Lesznie,  śledztwo wykazało szereg nieprawidłowości w hodowli i niedozwolone praktyki, tj. okrucieństwo i uśmiercanie w obecności żywych zwierząt. W rezultacie właścicielowi fermy zarzucono popełnienie przestępstw z ustawy o ochronie zwierząt.

Hodowca nie przyznał się do zarzucanych czynów. Grozi mu kara do 3 lat więzienia.