O wójcie Daszyny, który postanowił ubiegać się o wybór na kolejną kadencję pomimo iż przebywa w areszcie, już na naszym portalu pisaliśmy przed pierwsza turą samorządowych wyborów. Zbigniew W. do aresztu trafił w maju br. Jest podejrzewany o popełnienie 92 przestępstw, a przede wszystkim kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się wyłudzaniem unijnych dopłat.

Prokurator zarzuca członkom 11-osobowej grupy wyłudzenie w latach 2013-2017 milionów złotych w ramach płatności bezpośrednich dla rolników. Do grupy obok wójta, członków jego rodziny i znajomych, należeli także urzędnicy z biura powiatowego ARiMR w Łęczycy. Zarzucane wójtowi przestępstwa zagrożone są karą 12 lat pozbawienia wolności.

Tymczasem prokuratorskie zarzuty nie przeszkodziły wójtowi z powodzeniem ubiegać się o kolejną kadencję w lokalnym samorządzie. Status podejrzanego nie dyskwalifikował go bowiem jako kandydata w świetle obowiązującego prawa. W pierwszej turze wyborów zdobył on 48,47 proc. głosów. Jego kontrkandydat Tadeusz Dymny zyskał tymczasem 27,24 proc. poparcia i wycofał swoją kandydaturę w drugiej turze wyborów. Wyborcy z gminy Daszyna w minioną niedzielę na karcie do głosowania mieli więc do wyboru jedynie oddanie głosu za lub przeciw jedynemu kandydatowi.

Jak się okazało, większość mieszkańców poparła dotychczasowego wójta. Głos za wyborem Zbigniewa W. na trzecią kadencję oddało 72,4 proc. głosujących, czyli 740 osób. Przeciw było 27,6 proc., a więc 281 osób. Wybrany wójt mimo, iż przebywa w areszcie może objąć urząd. Na miejscu w gminie zastępować ma go dotychczasowy zastępca. Jeżeli jednak wójt zostanie skazany prawomocnym wyrokiem, jego mandat wygaśnie, a w magistracie zastąpi go wyznaczony przez wojewodę komisarz. Mieszkańców zaś czekają kolejne wybory.