Jak poinformował PAP rzecznik lubuskiej Straży Pożarnej Dariusz Szymura, warunki tegorocznego przedwiośnia wyjątkowo zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się tego typu pożarów. Po kilkunastu mroźnych i słonecznych dniach zarośla są mocno wysuszone i płoną gwałtownie. Tym samym każdy taki pożar niesie ze sobą realne zagrożenie, nie tylko z uwagi na szkody w przyrodzie, lecz także dla mienia i ludzi.

- Od połowy zeszłego miesiąca w działania związane z gaszeniem płonących traw i nieużytków zaangażowanych było łącznie ponad 1,2 tys. strażaków zawodowych i ochotników. To oznacza nie tylko ogromne koszty, lecz także absorbowanie naszych sił - powiedział PAP Szymura.

W opisywanym okresie z 306 tego typu pożarów 185 było następstwem podpalenia - wynika ze statystyk Państwowej Straży Pożarnej.

Strażacy przypominają, że wypalanie traw, pól i nieużytków jest zabronione, co reguluje kilka aktów prawnych, m.in. ustawy o ochronie przyrody i lasach. Ponadto jest to wykroczenie zagrożone grzywną w wysokości do 5 tys. zł.

- Konsekwencje mogą być jednak znacznie poważniejsze. Jeśli pożar spowoduje straty w mieniu i zagrozi zdrowiu lub życiu ludzi, to podpalacz musi liczyć się z karą do 10 lat więzienia wynikająca z Kodeksu karnego, a do tego ogromnymi odszkodowaniami mogącymi być konsekwencja pozwów cywilnych - zaznaczył Szymura.

Dodał, że niewymierny jest negatywny wpływ takich pożarów na środowisko naturalne. Z jednej strony generują one duże ilości toksycznego dymu dostającego się atmosfery, a z drugiej niszczą faunę i florę.