Nagranie z telefonu komórkowego, na którym widać jak świnie na fermie w Przybkowie koło Barwic, w powiecie szczecineckim, uśmiercane są za pomocą młota, obiegło media wiosną 2018r. Proces w tej sprawie wciąż jednak trwa i daleko jeszcze do sądowych rozstrzygnięć w tej sprawie - donosi portal Głosu Szczecińskiego.

Autorem wspomnianego nagrania był pracownik fermy, który dość miał już brutalnych praktyk stosowanych na fermie. Film trafił do OTOZ Animals w Gdańsku, który upublicznił materiał i zawiadomił prokuraturę. Doniesienie do prokuratury złożył również po obejrzeniu filmu powiatowy lekarz weterynarii w Szczecinku. Chodziło o sposób uśmiercania trzody, która nie nadawała się do normalnej sprzedaży i do uboju. Przepisy w takich przypadkach zalecają  eutanazję zwierzęcia przez weterynarza za pomocą środka farmakologicznego. Zabijać świnię za pomocą kleszczy elektrycznych lub radicala (urządzenia pneumatycznego) może tylko osoba z uprawnieniami i pod nadzorem lekarza weterynarii.

Na filmie widać było, jak świnie młotem zabijał kierownik fermy Sławomir Ch. W wyniku wszczętego postępowania usłyszał on zarzuty dotyczące zabijania zwierząt z naruszeniem przepisów i znęcania się nad zwierzętami. Kierownik przyznał się do uśmiercania świń z użyciem młota, ale twierdził, że robił to na polecenie lekarza weterynarii.

Szczecinecka prokuratura długo nie mogła ustalić, jaka była rola weterynarza w tej sprawie. Poproszono o opinię biegłego, ale gdy wreszcie ją dostarczono, nie rozstrzygała ona jasno, czy traktowanie świń w sposób widoczny na nagraniu jest dopuszczalne. Trzeba było czekać na uzupełnienie opinii. W efekcie akt oskarżenia trafił do sądu dopiero w końcu ub.r., a dotyczy on działań byłego już kierownika fermy Sławomira Ch. i odpowiedzialnego na fermie za opiekę weterynaryjną lekarza Piotra T. Proces ruszył  dopiero wiosną 2022 roku. Oskarża się ich o uśmiercenie ponad 200 świń ze szczególnym okrucieństwem.

Jak wynika z aktu oskarżenia, mieli oni przed ubojem nie pozbawiać zwierząt świadomości, chociaż powinni. Tymczasem zwierzętom nie podawano środka farmakologicznego lub podawano go w zbyt małej dawce. W za małych dawkach podawano także świniom środki znieczulające. A ubój przeprowadzano przez uderzenie  młotem w głowę lub urządzeniem ogłuszającym, czyli radicalem - stwierdzili oskarżyciele. Według ustaleń śledczych w lutym i marcu 2018r. , uśmiercono w ten sposób na fermie ponad 200 świń. Część z tej liczby miał własnoręcznie zabijać kierownik, a pewną ilość miał uśmiercić weterynarz.

Obaj oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych czynów. Pierwsza rozprawa przed Sądem Rejonowym w Szczecinku miała miejsce w marcu bieżącego roku. Zjawił się na niej tylko weterynarz Piotr T. Przyznał się on jedynie do poświadczenia fałszywej daty uboju w dokumentacji - podaje GS24. W imieniu eks-kierownika fermy występował obrońca, który podważył opinię biegłej, ponieważ nie ma ona doświadczenia w opiece weterynaryjnej nad trzodą chlewną, ani nie zna realiów pracy na fermie.

Mecenas zaprzeczył, by Sławomir Ch. własnoręcznie zabijał świnie młotem, miał być jedynie obecny, gdy dokonywano uboju. Jak argumentował, świadkowie wycofali zeznania, na których w części opierało się oskarżenie. Wcześniejsze zeznania na procesie podtrzymał jednak Cezary W., pracownik fermy, który nagrał filmy stanowiące koronny dowód w sprawie.

Jak informuje regionalny dziennik, do wyroku w tym procesie jeszcze długa droga.