- Widzimy faktycznie pewną ilość śniętych ryb, która przedwczoraj była bardzo znikoma, wczoraj mówiliśmy, że jest niewiele. Dzisiaj widzimy, że jest różnica, ponieważ nasi pracownicy właściwie po kilkudziesięciu minutach pływania mają tę ilość wyciągniętą z wody [ryb - red.], którą wczoraj mieli po 2-3 godzinach. Widać, że rzeczywiście skala jest coraz większa - poinformował dyrektor Wód Polskich w Szczecinie Marek Duklanowski.

Jak dodał "miejsce też się odrobinę przesuwa, dziś jesteśmy dziesięć kilometrów na północ w stosunku do tego miejsca, w którym byliśmy wczoraj".

Sztab kryzysowy w woj. zachodniopomorskim 

W Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim obraduje sztab kryzysowy. Biorą w nim udział m.in. Wojska Obrony Terytorialnej, Sanepid, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i Straż Pożarna.

Skala tego zjawiska jest nieporównywalnie mniejsza niż w województwie lubuskim i dolnośląskim, ale pamiętajmy, że ta fala wody, która niesie śnięte ryby i powoduje śnięcie najprawdopodobniej dzisiaj popołudniu, w nocy także, dotrze do województwa zachodniopomorskiego - powiedział wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki.

Jak dodał "te wszystkie działania, które podejmujemy, mają na celu to, żeby zminimalizować ten proces tzn. żeby odławiać śnięte ryby, żeby nie stwarzały one zagrożenia epidemicznego. Pamiętajmy, że za Kostrzynem wpada do Odry Warta, ta woda zostanie w Odrze rozrzedzona, nasze akweny są dosyć pokaźne. Miejmy nadzieję, że ta fala, która niesie spustoszenie w Odrze zostanie rozrzedzona".

Jak poinformował Wojewoda Zachodniopomorski, w planach jest ustawienie w południowej części województwa zapory, która ma zatrzymywać śnięte ryby. Jak podkreślił, badania wody w województwie zachodniopomorskim prowadzone są od 5 sierpnia. Nie wyklucza też zamknięcia kąpielisk wzdłuż Odry, odpowiednie służby miały by też monitorować sytuacje na tzw. dzikich kąpieliskach.