Jak donosi Polsat News, cztery osoby usłyszały właśnie zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, w związku z ubojem bydła w Kalinowie (woj. mazowieckie). Oskarżeni to dwóch pracowników ubojni i dwóch dostawców tej firmy. Za zarzucane czyny grozi im do 5 lat więzienia.


Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Łukasiewicz, śledztwo ujawniło, że krowy transportowane do ubojni w Kalinowie były chore lub po ocieleniu, przez co miały problemy z poruszaniem się. Przy transporcie zwierzęta były układane warstwami - krowa na krowie. Na miejscy wyciągano je z ciężarówek za pomocą elektrycznych wyciągarek, linkami przywiązywanymi do nóg albo za rogi. W ten sposób narażano zwierzęta na kolejne niepotrzebne cierpienia. Zebrane dowody pozwoliły na przedstawienie zarzutów znęcania się nad zwierzętami połączonego ze szczególnym okrucieństwem czterem osobom.

Ostrołęcka prokuratura nadal jednak prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy uboju bydła w Kalinowie. W sprawie przesłuchano już kilkudziesięciu świadków. Sprawdzana jest również dokumentacja finansowa firmy.


Tzw. afera z leżakami to efekt reportażu wyemitowanego w stacji TVN24 w styczniu br. Materiał dotyczył zarówno skandalicznego traktowania zwierząt w transporcie i w samej ubojni pod Ostrowią Maz., jak też nielegalnego ich uboju – nocami, niezgodnie z przepisami i bez nadzoru weterynaryjnego. W wyniku podjętego śledztwa, rzeźnia w Kalinowie została zamknięta.


Mięso pochodzące z nielegalnego uboju trafiło do 10 krajów UE oraz ponad 20 punktów handlowych w Polsce. Sprawa odbiła się głośnym echem tak w kraju, jak i na całej Europie, mocno szkodząc opinii polskiej wołowiny wśród konsumentów.