"Zidentyfikowaliśmy kolejną dodatnią próbkę, znów od tego samego producenta z Małopolski. Tamtejszy inspektor wojewódzki zdecydował o wycofaniu tego towaru z obrotu" - poinformował w środę PAP śląski państwowy wojewódzki inspektor sanitarny Grzegorz Hudzik.

Od 22 marca w woj. śląskim i łódzkim doszło już do 23 zatruć toksycznym alkoholem metylowym, znajdującym się najprawdopodobniej w denaturacie dostępnym w sklepach. W związku z tym wstrzymano handel tym preparatem. Denaturat nie jest przeznaczony do spożycia, ale ze względu na niską cenę i zawartość alkoholu bywa kupowany właśnie w tym celu.

Według dotychczasowych ustaleń Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach, stężenie alkoholu metylowego w feralnym denaturacie przekraczało 70 proc. "Wystarczyło wypić kieliszek, by stracić życie" - wyjaśniał inspektor Grzegorz Hudzik podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi kilka prokuratur, na obszarze działania których doszło do zatruć i zgonów. W szpitalach w Sosnowcu i w Częstochowie nadal przebywają osoby zatrute alkoholem metylowym. Dwie z nich są w ciężkim stanie.

Toksyczny alkohol metylowy nie różni się zapachem ani smakiem od dopuszczonego do spożycia alkoholu etylowego, znajdującego się w piwie czy wódce. Również objawy ich spożycia mogą być podobne - to zaburzenia świadomości, bóle głowy, nudności, wymioty. Cechą charakterystyczną zatrucia metanolem jest jednak pojawienie się tzw. oddechu Kussmaula, kiedy zatruta osoba ma cechy głębokiej kwasicy metabolicznej, a poza tym bardzo szybko i głęboko oddycha.