Wiceminister klimatu i środowiska, pełnomocnik rządu ds. leśnictwa i łowiectwa Edward Siarka wyjaśnił, że nowy cel wyznaczony Polsce przez Komisję Europejską, dotyczący pochłaniania dwutlenku węgla rocznie to 38 mln ton. Obecnie jest to 26 mln ton. Przekonywał, że sprostanie tym wymogom oznaczałoby radykalne ograniczenie pozyskiwania surowca drzewnego dla przemysłu. Siarka zwrócił także uwagę, że kolejny problem z tym związany, to degradacja lasów, ponieważ obumierające drewno również emituje dwutlenek węgla.

- Unia Europejska w imię ideologicznych mrzonek chcę narzucać nam całkowitą zmianę, rewolucję, jeżeli chodzi o gospodarkę leśną, w sytuacji, kiedy Polska słynie z pięknych lasów dzięki temu, że Lasy Państwowe od dziesiątków lat w sposób mądry, racjonalny, po gospodarsku tymi lasami zarządzają z korzyścią dla przyrody i ludzi oraz przemysłu - mówił Ziobro. - Sprzeciwiamy się tym narzuconym ideologią rozwiązaniom prawnym z Brukseli, z Unii Europejskiej - dodał.

Minister sprawiedliwości ocenił, że brak surowca drzewnego będzie oznaczał bankructwa przedsiębiorstw, bazujących na dostawach drewna.

- Rozgrywa się bardzo istotny dla Polski element dyskusji Zielonego Ładu, a mianowicie kwestii pochłania dwutlenku węgla. Polskie lasy mają duże możliwości związane z pochłanianiem, ale nagle znaleźliśmy się w o tyle trudnej sytuacji, że Komisja Europejska z dnia na dzień próbuje nam w sposób nieracjonalny zwiększyć cele związane z pochłanianiem przez polskie lasy dwutlenku węgla. Robi to w sytuacji, kiedy to na przykład Francuzom zmniejsza te cele o 30 proc., a Polakom zwiększa właśnie o 30 proc. Efekt tego jest taki, że my, aby sprostać tym celom musielibyśmy właściwie bardzo poważnie ograniczyć całą działalność, którą nazywamy funkcją gospodarczą lasu, czyli pozyskiwanie drewna, również biomasy - mówił wiceminister klimatu i środowiska.

Siarka wyjaśnił, że biomasy potrzebuje także rynek energetyczny. Dodał, że biomasa jest jednym z głównych źródeł ciepła w polskich domach.

Wiceminister zaznaczył także, że Parlament Europejski chce usankcjonować karami nieprzestrzeganie wytyczonych norm pochłaniania.

- To by oznaczało, że za każdą tonę dwutlenku węgla, której nie pochłoną nasze lasy, musielibyśmy płacić 370 euro kary. Rocznie oznaczałoby to dla Polski karę około 15 miliardów zł, a to jest podwójny roczny budżet Lasów Państwowych. Skala tego szaleństwa bardzo mocno uderza w Polskę, uderza w branżę meblarska i drzewną - mówił Siarka. Przypomniał, że Polska jest światową potęgą meblarska, a ograniczenie dostaw w tej branży oznaczałoby utratę 400 tys. miejsc pracy.