W pewnym gospodarstwie we wsi Kalinowice Górne, w gminie Ziębice, w powiecie ząbkowickim, 6 lutego zjawiły się kobiety, które przedstawiły się jako przedstawicielki stowarzyszenia na rzecz zwierząt z woj. zachodniopomorskiego. Oznajmiły właścicielom, że przybyły odebrać im zwierzęta, które utrzymywane są w skandalicznych warunkach. I niewiele brakowało, by niczemu niewinni gospodarze stracili 13 koni i kilka kóz. O tym bulwersującym zdarzeniu pisze lokalny portal Express-Miejski.pl.

Jak czytamy w relacji, do aktywistek szybko dołączyła urzędniczka z miejscowego magistratu, który musiałby pokryć koszty transportu, gdyby „interwencja” tzw. obrońców zwierząt się powiodła. Wezwano również strażaków, by oświetlić teren na czas załadunku ciężarówek do transportu zwierząt, które miały być już w drodze z Wielkopolski.

Przedstawicielka gminy nie widziała w tych działaniach żadnego nadużycia. Gospodarze ostro się jednak sprzeciwili takiemu bezprawiu i podważyli kompetencje aktywistek do oceny kondycji i dobrostanu zwierząt. Zażądali wezwania na miejsce powiatowego lekarza weterynarii, który zgodnie z prawem winien być obecny na miejscu w takich sytuacjach. Na to jednak aktywistki zgodzić się nie chciały.

Ponieważ żadna ze stron ustąpić nie zamierzała, a konflikt się zaogniał, na miejsce wezwano policję. Dopiero jednak po kilku godzinach negocjacji, po przedstawiciela inspekcji weterynaryjnej zadzwoniono. Ten od razu wytknął aktywistkom nieznajomość przepisów. Gdy zapytał czemu nie powiadomiono go o planowanej akcji usłyszał, że panie z zachodniopomorskiego stowarzyszenia nie potrafiły znaleźć… numeru telefonu do PIW.

Jak się dowiadujemy, lekarz weterynarii uznał interwencje w gospodarstwie za nieuzasadnioną, bo warunki w jakich utrzymywano zwierzęta nie zagrażały ich zdrowiu ani życiu. W dodatku aktywistki utrudniały przedstawicielom PIW przeprowadzenie kontroli.

Cytowana przez Express Miejski Karolina Pichniarczyk, zastępca Powiatowego Lekarza Weterynarii w Ząbkowicach Śląskich, uczula rolników na możliwość zaistnienia podobnych sytuacji i poucza, jak się w takim wypadku zachować. - W przypadku pojawienia się takich niespodziewanych gości należy zawiadomić policję i skontaktować się z właściwym terytorialnie Powiatowym Lekarzem Weterynarii, który dostępny jest pod alarmowymi numerami telefonów nie tylko w godzinach pracy urzędu. On stwierdzi, czy rzeczywiście zasadne jest odebranie zwierząt – radzi przedstawiciel PLW.

Zastępca Powiatowego Lekarza Weterynarii w Ząbkowicach Śląskich zauważa również, że wiele przypadków przewłaszczania zwierząt przez stowarzyszenia i fundacje na szkodę rolników, dokonuje się bezprawnie, a los tych zwierzaków zwykle jest nieznany. W zgodzie z prawem zwierzęta mogą być odebrane właścicielowi tylko wtedy, gdy zaistnieje sytuacja niecierpiąca zwłoki: zwierzęta są skrajnie zaniedbane, są chore albo wygłodzone, właściciel się nad nimi znęca, przebywają w warunkach zagrażających zdrowiu i życiu.