Policja szuka sprawcy, który postrzelił samicę żubra na terenie nadleśnictwa Różańsko, w woj. zachodniopomorskim. Ranna krowa była w tak złym stanie, że trzeba było ją uśpić - donosi Polsat News.

Ledwo kuśtykające zwierzę wypatrzył leśniczy i wezwał na pomoc pracowników "Dzikiej Zagrody" - ośrodka dla dzikich zwierząt prowadzonego przez Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze. To właśnie wolontariusze tej organizacji poinformowali o zdarzeniu w mediach społecznościowych.

Krowę udało się odnaleźć. Zwierzę nie mogło ani chodzić, ani jeść, ani nawet się położyć. Jak ocenił weterynarz, żubrzyca była skrajnie wycieńczona i bardzo cierpiała. Zdecydowano, by ją zastrzelić, aby skrócić jej męki.

Oględziny zwłok przyniosły odpowiedź, co było powodem bólu zwierzęcia. Samica miał przestrzeloną nogę. Jak ujawniła wykonana sekcja zwłok,  zwierzę zostało postrzelone z broni myśliwskiej. Odzyskano pocisk, który przeszedł jeszcze przez bok i utknął w szyi zwierzęcia.

Zdaniem lekarza, krowa mogła się męczyć nawet przez 10 dni. Policja szuka teraz sprawcy, który strzelił do żubra. "Dzika Zagroda" zaapelowała o ściganie kłusowników  przypomina, że to kolejne chronione zwierzę, które padło z ich rąk w ostatnich miesiącach. Wiosną w okolicach znaleziono zabitego rysia, a jesienią ub.r. innego żubra.

"Przeraża nas skala kłusownictwa, z którym przychodzi nam się ostatnio mierzyć. Dziś nie zapytamy już: Ludzie co z Wami!?, dziś domagamy się znalezienia i ukarania sprawcy, a raczej sprawców wszystkich trzech postrzałów zwierząt, które są pod ochroną" - piszą przyrodnicy na fejsbukowym profilu.