Wczoraj podczas posiedzenia senackiej komisji środowiska ministerstwo rolnictwa przedstawiło informację na temat stanu prac nad ograniczeniem zanieczyszczeń wód azotanami pochodzenia rolniczego.

Wiceminister Krystyna Grubiel przypomniała, że w 2013 roku Komisja Europejska pozwała Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE za niewłaściwe wdrażanie dyrektywy azotanowej. Dyrektywa ta służy ochronie jakości wód w Europie poprzez zapobieganie zanieczyszczeniom wód gruntowych i powierzchniowych azotanami pochodzącymi z rolnictwa.

Zgodnie z prawem UE, państwa członkowskie powinny wyznaczyć obszary szczególnie narażone na zanieczyszczenia azotanami oraz podejmować działania mające na celu ograniczanie zanieczyszczeń na tych obszarach oraz zapobiegać im. Chodzi np. o czasowe zakazy stosowania nawozów naturalnych i chemicznych, zapewnienie odpowiednio pojemnych miejsc składowania nawozu naturalnego w okresach, gdy nie wolno go stosować oraz wprowadzenie ograniczeń stosowania nawozów. Komisja zarzuciła Polsce niewłaściwe wyznaczenie obszarów narażonych na zanieczyszczenie azotanami. W latach 2008-2012 wyznaczyliśmy 19 takich obszarów, które stanowiły ok. 1,5 proc. powierzchni Polski.

Grubiel przypomniała, że w okresie od 2012 do 2016 roku blisko 4,5 proc. powierzchni kraju jest wyznaczona jako obszary narażone na zanieczyszczenia azotanami. Stanowi to 7,36 proc. użytków rolnych.

- Komisja nie przyjmowała argumentów Polski, że główną przyczyną zwiększonej zawartości azotanów w wodach są często źródła komunalne i ścieki bytowe. Potwierdziła to m.in. Krajowa Rada Gospodarki Wodnej - mówiła wiceminister.

Poinformowała ponadto, że Polska udzieliła odpowiedzi na skargę KE, a Trybunał odstąpił od przeprowadzenia rozprawy w tej sprawie. - W tej chwili czekamy na orzeczenie - dodała.

W trakcie posiedzenia komisji prof. Stefan Pietrzak z Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego zwrócił uwagę, że w Polsce od wejścia naszego kraju do UE sukcesywnie wzrasta zużycie nawozów, w tym azotowych. - Według danych zużycie wzrosło o 31 proc., ale produkcja roślinna wzrosła zaledwie o 5 proc. Poszło dużo nawozów, ale rośliny mało z nich wyciągnęły - zaznaczył.

Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w sezonie 2012/2013 zużycie nawozów mineralnych wyniosło ponad 2 mln ton i było wyższe o ponad 6 proc. w porównaniu do poprzedniego sezonu. W tym czasie wzrosło także zużycie nawozów azotowych o blisko 10 proc. do prawie 1,2 mln ton.

Pietrzak dodał, że wiele niewykorzystanego przez rośliny azotu, dostało się m.in. do gleby, choć podkreślił, że stężenie azotanów w polskich wodach nie jest wysokie. Zwrócił uwagę, że w naszym kraju problemem jest przede wszystkim duża eutrofizacja wód powierzchniowych, a także Bałtyku. Na ten proces wpływają m.in. związki azotu.

Ekspert ocenił, że w naszym kraju należy wzmocnić monitoring szczególnie mniejszych cieków wodnych, gdzie problem przedostawania się azotu do wód może być większy. Dodał, że należy także rozwinąć badania związane z problemem zanieczyszczania wód przez azotany.

Wiceminister rolnictwa poinformowała, że resort prowadził szkolenia dla rolników w zakresie racjonalnej gospodarki nawozami. Dodała, że takie szkolenia będą też kontynuowane w przyszłości i będą finansowane z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.

Przedstawiciel resortu środowiska Mateusz Balcerowicz podkreślił, że wznowione zostały także prace wspólnej międzyresortowej grupy, która zajmuje się tym problemem. - Ma ona ponownie zająć się kodeksem dobrych praktyk w rolnictwie, które ma wpływ na zanieczyszczenia azotanami i ewentualnie korygować programy działań na terenach obszarów narażonych na zanieczyszczenia takimi związkami - wyjaśnił.